piątek, 14 kwietnia 2017

105. rocznica katastrofy "RMS Titanic"



Był idealnym połączeniem potężnego liniowca i lekkiej, zwiewnej sylwetki jachtu. Coś pięknego.





Te piękny statek zatonął podczas swojego dziewiczego rejsu 15 kwietnia 1912 roku.

W 1907 roku odbyła się pamiętna kolacja w domu lorda Jamesa Pirrie — głównego udziałowca i prezesa stoczni "Harland & Wolff" w Belfaście. Zaprosił on na nią Jamesa Bruce’a Ismaya, dyrektora generalnego oceanicznej kompanii żeglugowej "White Star Line". Panowie postanowili zrealizować pewien projekt. Dotyczył on budowy trzech olbrzymich transatlantyków. Była to odpowiedź dla konkurencyjnej linii "Cunard", która chciała zbudować dwa mniejsze transatlantyki. Transatlantyki "White Star Line" stawiały na luksus, bowiem nie mogły rywalizować z nowatorskimi rozwiązaniami konkurenta w osiąganiu szybkości. Statki "White Star Line" mieć wyporność ponad 45000 ton i reprezentowały "klasę olimpijską". Były to liniowce: "Olympic", "Titanic", "Gigantic". Nowe statki miały rozpocząć służbę kolejno w 1911, 1912, 1913 roku. Po tej kolacji Bruce Ismay zwołał zebranie ścisłego grona projektantów, w którym kluczową rolę odgrywały dwie postacie: szwagier Pirriego — Alexander Carlisle, i siostrzeniec — Thomas Andrews.



31 marca 1909 roku położono stępkę pod "Titanica" w stoczni "Harland & Wolff" w Belfaście. Przy jego poszyciu i konstrukcji wewnętrznej pracowało ponad trzy tysiące robotników. Statek miał 10 pokładów. Najwyższy pokład był szalupowym/spacerowym, w dwóch najniższych mieściła się maszynownia. Nadzór nad jego budową sprawował dyrektor techniczny stoczni Thomas Andrews, szef projektantów statku.




Pod koniec października 1910 roku ukończono poszycie kadłuba. 31 maja1911 roku o godzinie 12:30 nastąpiło zwodowanie "Titanica". Po 62 sekundach statek osiadł na wodzie. Wśród gości znalazł się właściciel "White Star Line" — John Pierpont Morgan. Łopotały flaga brytyjska i amerykańska, a chorągiewki sygnałowe tworzyły napis "Na szczęście". Nie było chrztu statku. Kompania "White Star Line" nie chrzciła swoich statków. Była jedna ofiara śmiertelna tego wodowania wśród robotników, od wybitej drewnianej belki spod statku.


Lord Pirrie i Bruce Ismay przeprowadzają inspekcję statku




W latach 1911 – 1912 nastąpiło wyposażanie statku.

6.03. 1912 r. z lewej "Olympic", z prawej "Titanic"


2 kwietnia 1912 roku "Titanic" wyszedł na morskie próby. Sprawdzono między innymi pełne zastopowanie statku, zatrzymał się on po 3 minutach i 15 sekundach pokonując drogę 780 metrów. Wieczorem statek ruszył do Southampton.




Od 2 do 9 kwietnia 1912 roku nastąpiło przyjmowanie załogi, ładowanie zapasów, bunkrowanie węgla (ostatnie tony załadowano 10 kwietnia).
W dniach od 7 – 10 (10 kwietnia od 8:00 do 12:00) kwietnia została przeprowadzona inspekcja statku przez kapitana Maurice'a H. Clarke z Brytyjskiej Izby Handlu. Sprawdził on wodoszczelność dna statku, świetlne rakiety awaryjne, flary, szalupy (ich opuszczanie), tratwy ratunkowe, każdą grodź wodoszczelną, instrumenty nawigacyjne, mapy. Po inspekcji oficjalnie oświadczył, że wszystkie (do najdrobniejszego szczegółu) normy bezpieczeństwa żeglugi ustawione przez Brytyjską Izbę handlu są spełnione. Sprawdził również całą załogę.


Inspektor Clarke (na pierwszym planie) obserwuje odpłynięcie statku

10 kwietnia 1912 o godzinie 12:00 statek wyruszył w swój dziewiczy rejs. Holowniki wyciągały statek. Później ruszył sam. Zbliżył się do nadbrzeża. A tam przymucowane stały dwa statki "White Star Line" — "Oceanic" i "New York". Były one unieruchomione, bo z powodu strajku górników zabrakło węgla. Aby "Titanic" mógł wyruszyć w terminie ściągnięto węgiel z innych statków należących do armatora. Pasażerom, którzy mieli na nich zarezerwowane bilety zaproponowano rejs "Titanikiem". Potężny prąd zasysający na kilwaterze "Titanica" spowodował, że liny, które trzymały oba statki pękły i 160-metrowy "New York" dryfował na "Titanica". Doszłoby do zderzenia, gdyby nie kapitan Gale kierujący bardzo mocnym holownikiem "Vulcan". Zarzucił on linę na statek i wyhamował bezwładny statek. Został on ponownie przycumowany i "Titanic" po przymusowej godzinnej przerwie ruszył dalej.



Statki dzieliło 120 cm



Tego samego dnia o godzinie 18:30 zawinął do portu Cherbourg we Francji, gdzie zabrał pasażerów i pocztę. Nie wpływał do portu, bo był dla niego za duży. Pasażerów, ich bagaże i pocztę dowoziły dwa tendry: "Nomadic" i Traffic". "Nomadic" zachował się do naszych czasów, obecnie można go zobaczyć koło muzeum "Titanica" w Belfaście.


"SS Nomadic"


"SS Nomadic" na Sekwanie

Statek popłynął dalej do portu Queenstown (obecnie Cobt). Wpłynął tam 11 kwietnia. Trendry "America" i Ireland" dowiozły pasażerów i worki z pocztą na statek. O godzinie13:30 "Titanic" wypłynął z Queenstown. Na pokładzie miał 1320 pasażerów oraz 900 członków załogi. Przed nim był Atlantyk.

To podobno ostatnie zdjęcie "Titanica"

Od 12 do 14 kwietnia toczyło się normalne życie na statku. Pasażerowie korzystali z wielu pomieszczeń na statku takich jak: sala do gry w sqash rackets, basen pływacki, kawiarnia paryska, restauracja "À la carte", sala gimnastyczna, basen pływacki, łaźnia turecka, sala gier dla dzieci, palarnia, biblioteka. Działał zakład fyzjerski i krawiecki. Oczywiście obsługa była na najwyższym poziomie. 

Od rana marynarze zabie­rali się do porządkowania, mycia pokładów i polerowania mosiężnych okuć. Statek miał lśnić czystością, pasażerowie, którzy korzystali z ładnej pogody, spędzali większość czasu na pokła­dach spacerowych. O ósmej rano dźwięk dzwonka wzywał na śniadanie. „Titanic” znajdował się już na otwartym Atlantyku i płynął z prędkością dwudziestu jeden węzłów. Ocean był spokojny, a to dobrze wróżyło dla rejsu.

Statek był bardzo bogato wyposażony. Architekci "Titanica" zaprojektowani wnętrza statku w różnych stylach, aby każdy z pasażerów znalazł swój ulubiony. "Titanic" miał osiem pokładów mieszkalnych. Olbrzymie salony i bogato zdobione klatki schodowe miały zrobić największe wrażenie na wymagającej klienteli. Najbardziej okazałe z nich to wielka klatka schodowa pierwszej klasy z wielkimi schodami pod kopułą oraz jadalnia pierwszej klasy o szerokości 28 i długości 35 metrów oraz powierzchni prawie 1000 metrów kwadratowych, która mogła pomieścić jednorazowo przeszło 550 osób. Była największą z jadalni na ówczesnych transatlantykach. Dla najzamożnieszych pasażerów oprócz zwykłych kabin pierwszej klasy na "Titanicu" były dwa rodzaje aparta­mentów oraz szesnaście eksklu­zywnych kabin specjalnych. Cztery apartamenty przy głównej klatce schodowej składały się z salonu, dwóch sypialni, dwóch garderób i łazienki z toaletą. Dwa­naście apartamentów, trochę mniejszych, które były po stronie rufowej, składały się z: salonu, dwóch garderób i prywatnej łazienki.

W sobotę 13 kwietnia wydarzyły się dwie ważne sprawy. Nad ranem naprawiono radiostację oraz wieczorem ugaszono pożar w zasobni węglowej nr 10. Było to zasługą komendanta strażaków Fredericka Williama Barreta i jego drużyny, zabranej na pokład "Titanica" w Southampton specjalnie w tym celu. W niedzielę 14 kwietnia miały odbyć się ćwiczenia z opuszczania szalup. Jednak ze względu na bardzo silny wiatr ćwiczenia te odwołano. Od godziny 10:30 do 11:15 obyło się w jadalni pierwszej klasy nabożeństwo dla wszystkich chętnych ze wszystkich klas. Dzięki temu pasażerowie drugiej i trzeciej klasy mogli dzięki temu zobaczyć pomieszczenia pierwszej klasy.

Kapitan "Titanica" — Edward Smith był zaniepoko­jony wiadomościami na temat dużych gór lodowych zaobserwo­wanych przez inne statki i nakazał, aby o godzinie 17:50 nastąpiła zmiana kursu o dziesięć mil na południe od normalnego szlaku żeglugowego. Po południu temperatura zaczęła stopniowo spadać, o godzinie 18:30 wynosiła 6 stopni C a o 21 tylko 1 stopień C. Tego dnia wieczorem odbył się najbardziej uroczysty obiad w trakcie rejsu. Panie włożyły swoje najlepsze suknie i klejnoty, panowie wystąpili we frakach.

O godzinie 23:40 obserwatorzy na bocianim gnieździe zobaczyli na wprost statku górę lodową. Pierwszy oficer natychmiast wydał polecenie sternikowi. Statek skręcił, ale góra lodowa otarła się o niego. Jak później sprawdzono była w odległości 450 metrów, a to było za mało, aby statek mogł się przed nią zatrzymać.

Nastąpiło pamiętne 2 godziny 40 minut. Tyle czasu trwało tonięcie statku. Taki długi czas to efekt pracy bohaterskiej załogi maszynowej, która zginęła. Czekano na pojawienie się statku, ktory mógłby uratować ludzi na tonącym "Titanicu". Takiego nie było. Zginęło 1500 osób, uratowano 700. Rozbitków w szalupach ratunkowych uratował statek konkurencyjnej linii "Cunarda" — RMS "Carpathia", która przywiozła ich do Nowego Jorku.






Po paru dniach od katastrofy kolejno wypływały statki na miejsce katastrofy, które poszukiwały ciał. Część z nich pochowano na morzu, resztę przywieziono na ląd.

Zatonięcie "Titanica" badały dwie komisje. Jedna z nich to komisja Senatu USA, a druga to komisja Brytyskiej Izby Handlu — tej, która wydawała przepisy odnośnie statków handlowych. Czyli była sędzią we własnej sprawie.

Czy ta katastrofa musiała się wydarzyć? W tej katastrofie nastąpił splot wielu nieoczekiwanych zdarzeń i przypadków. Wszystko jakby sprzysięgło się przeciw "Titanikowi", dlatego nie mogło być inaczej.

Jednak ta katastrofa uratowała wiele innych osób, bo po niej zmieniono przepisy bezpieczeństwa. A "Titanic" przeszedł do legendy.


Bibliografia:

Geoffrey Marcus  Dziewicza podróż, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1974
D.A. Butler ― Niezatapialny. Pełna historia RMS Titanic, Wydawnictwo Magnum 1998
W. Lord — Titanic. Pamiętna noc, Agora, Wydawnictwo książkowe 2016
"Titanic — kolekcja Hachette"

środa, 12 kwietnia 2017

piątek, 31 marca 2017

Orkiestry na "RMS Titanic"

Kto z nas nie słyszał o orkiestrze z "Titanica" — orkiestrze, która grała aż do samego końca…
Było ich ośmiu. Czworo dwudziestoparolatków i czworo mężczyzn po trzydziestce. Wszyscy zginęli 15 kwietnia 1912 roku.
Orkiestra Titanica †. Od lewego górnego rogu
(zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara):
 George Krins, altówka;
kapelmistrz i pierwszy skrzypek Wallace  Hartley;
 Roger Birox, wiolonczela;
  J.W.Woodward, wiolonczela;
 John Law Hume, drugie skrzypce;
 Fred Clark, wiolonczela;
 Theodore Brailey, fortepian;
 w śodku Percy C. Taylor, fortepian.  

Myślałam, że będzie to krótka notka przybliżająca muzyków z tej orkiestry. Okazało się, że ten temat jest bardziej złożony. Nie ma dokumentów dotyczących tej sprawy, są tylko zeznania ocalałych pasażerów i członków załogi. A te nie są jednoznaczne.
Na "Titanicu" nie grała jedna orkiestra, ale dwie. Były to małe zespoły orkiestrowe: kwintet i trio. Podobno jeden raz zagrały razem, w ową pamiętną noc.

Muzyków na statki zatrudniała agencja braci Black (CW & FN Black) z Liverpool'u. Płynąc "Titanikiem" byli pasażerami drugiej klasy. Orkiestra, której szefował Wallace Hartley grała w składzie:
Kwintet pod dyrekcją Hartley'a:
Wallace Hartley — 33 lata — pochodził z Colne, Lancashire —Anglia. Kapelmistrz, skrzypek
Theodore Ronald Brailey — 24 lata pochodził z Londyn — Anglia. Pianista
John Frederick Preston Clarke — 30 lat — pochodził z Liverpool, Merseyside — Anglia. Basista
Percy Cornelius Taylor — 32 lata pochodził z Londyn — Anglia. Wiolonczelista
John Wesley Woodward — 32 lata pochodził z Oxford — Anglia. Wiolonczelista

Przeczytałam, że skład zespołu wymienia się według grających instrumentów. Czyli kwintet składałby się z:
skrzypce — Wallace Hartley
altówka — Percy Cornelius Taylor
wiolonczela — John Wesley Woodward
kontrabas — John Frederick Preston Clarke
fortepian — Theodore Ronald Brailey

Trio pod dyrekcją Hume'a:
John Law Hume — 21 lat — pochodził z Dumfries — Szkocja. Skrzypek
Roger Marie Bricoux — 20 lat — pochodził z Cosne-sur-Loire — Francja. Wiolonczelista
Georges Alexandre Krins — 23 lata pochodził z Spa — Belgia. Skrzypek

Orkiestra na "RMS Titanic" miała umilać gościom pobyt na statku, przygrywała pasażerom w różnych pomieszczeniach. W 1912 roku w muzyce królowała wiedeńska operetka, angielska komedia muzyczna oraz amerykańska muzyka synkopowa.
Były to czasy muzyki Franciszka Lehara (twórcy operetek "Wesoła wdowka", "Hrabia Luksemburga", "Cygańska miłość"), Oscara Strausa (twórcy operetek "Czar walca", "Czekoladowy żołnierzyk").
Przeboje takie jak: "The country girl", "Our miss Gibbs", "The quaker girl", "Miss Hook of Holland", "San Toy" nie zostały zupełnie zapomniane.
Orkiestry w tamtych czasach dostarczały ludziom muzykę i było ich bardzo wiele. A wszystkie wykonywały wyżej wymienioną muzykę. Amerykańska muzyka synkopowa (ragtime) była zwiastunem nowej epoki i była bardzo popularna u młodzieży.

Szef orkiestry na "Titanicu" — Wallace Hartley w czasach młodości grał w hotelowych orkiestrach, później z zespołami operowymi. Następnie podjął pracę na morzu, grał w orkiestrze słynnego transatlantyku — "Mauretanii", wielokrotnej zdobywczyni "Błękitnej Wstęgi Atlantyku".
Orkietra pod jego przewodnictwem była uważana za najlepszą "pływającą orkiestrę". Koncertowała w różnych miejscach na "Titanicu". Kwintet pod batutą Hartleya grał w porze podwieczorku, po kolacji, w czasie niedzielnego nabożeństwa. Trio występowało w salonie przed "Cafe Parisien" oraz w restauracji à la carte na podkładzie B.
Jeden raz zagrali w pełnym składzie ośmiu osób, tej ostatniej nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku. Tylko to podobno jest mitem, który wykreowała ówczesna prasa. Jednak podobno słyszano orkiestrę w różnych miejscach na statku. Czy to możliwe, aby orkiestra się przemieszczała na tonącym statku? Według mnie nie. Titanic miał 269 metrów długości, a orkiestrę słyszano też w części rufowej. Muzycy musieliby ze sobą zabrać instrumenty i nuty. A to byłoby chyba niewykonalne. Natomiast jest możliwe, że grali w dwóch zespołach, nie razem.

Pół godziny po zderzeniu kwintet Hartley'a zaczyna grać przeważnie synkopowe utwory w recepcji pierwszej klasy. Zgromadziło się tam wiele osób. W czasie obrad komisji ds. zatonięcia "Titanica" podkreślano, że ten koncert orkiestry był bardzo istotny w przywróceniu i utrzymaniu morale pasażerów.

Orkiestra w ratunkowych kamizelkach wyszła na pokład łodziowy i zajęła miejsce przy zejściu do wielkiej klatki schodowej. Zaczęła grać wesołą synkopową muzykę i grała ją do samego końca. Gdy woda zaczęła podpływać do miejsca, gdzie stali muzycy zagrali hymn "Jesień". Tak to opisywano. Czy naprawdę tak było? "Titanic" tonął prawie trzy godziny, zespół zaczął grać niedługo po uderzeniu przez statek w górę lodową. Czyli muzycy musieli grać na pokładzie bez przerwy ponad dwie godziny. A było bardzo zimno, blisko zera stopnia Celsjusza. Muzycy nie mogliby w takiej temperaturze grać przez tyle czasu, instrumenty też by szwankowały. Poza tym muzycy nie byliby w stanie dojrzeć na pokładzie nut, bowiem noc była bezksiężycowa. Zrobiono doświadczenie czy był możliwy taki koncert orkiestry na pokładzie. Zespół zagrał na pokładzie statku "Balmoral", który wypłynął trasą przemierzaną przez "Titanica" w 100-lecie jego katastrofy. Okazało się to niewykonalne. Gdzie w takim razie grał kwintet Hartley'a? Prawdopodobnie koło Wielkiej Klatki Schodowej pierwszej klasy. Był tam zamontowany fortepian, a sala klatki schodowej z jej wklęsłą kopułą (miała dwie warstwy) mogła działać jak pudło rezonansowe — czyli wzmacniała dźwięki instrumentów.
Margaret Brown tak opisała swoje wrażenia muzyki kwintetu z szalupy ratunkowej:
"Przez cały czas podczas wioślarstwa staliśmy w obliczu burty statku. W tym czasie pokłady E i C były całkowicie zanurzone, a muzyka stała się słabsza, jakby instrumenty były napełniane wodą ... "
Rebeka Maxner (muzyk, kompozytor, autorka książek i blogu na temat muzyki na "Titanicu") pisze, że gdy przeczytała powyższy cytat doszła do wniosku, że gdy statek wypełniał się woda, a wielkie schody wraz z nim to obszar rezonansowy, stopniowo się kurczył. Dlatego moc dźwięku wydobywanego stawała się słabsza, a nawet jakość dźwięku zmieniała się, gdy woda wzrosła do góry. Muzyka dosłownie brzmiała jak "napełniania wodą".

Przed laty jeden z przyjaciół kapelmistrza Hartley'a zapytał go, co by zrobił, gdyby znalazł się na pokładzie tonącego statku. Odpowiedział, że zebrałby swoich muzyków i zaczął grać.

Kwintet grał codziennie 6 jednogodzinnych koncertów na przemian w pierwszej i w drugiej klasie.

Poniżej trochę informacji na temat muzyków jakie udało mi się znaleźć. 

Kwintet

Wallace Hartley urodził się 2 czerwca 1878 roku w Colne w Lancashire w Anglii. Ojciec Hartleya, Albion Hartley, był chórmistrzem i dyrektorem szkoły niedzielnej w niezależnej kaplicy Metodystów w Betel. Rodzina uczestniczyła w prowadzonych przez niego nabożeństwach. Po wyjściu ze szkoły, Hartley rozpoczął pracę z "Craven & Union Bank" w Colne. Kiedy jego rodzina przeniosła się do Huddersfield, Hartley dołączył do "Huddersfield Philharmonic Orchestra". W 1903 roku opuścił dom, aby przyłączyć się do miejskiej orkiestry w Bridlington, gdzie przebywał przez sześć lat. Został jej koncertmistrzem. Nauczył się grać na skrzypcach i jako kilkunastolatek został koncertmistrzem miejskiej orkiestry w Bridlington. Mając 21 lat pierwszy raz wypłynął w morze na statku "Lucania", należącym do kompanii "Cunard". Potem grał także drugi skrzypek na "Lusitanii", by w październiku 1910 roku dostać awans na szefa zespołu na "Mauretanii". Był to wówczas nie tylko flagowy liniowiec firmy "Cunard", ale także najbardziej luksusowy statek pasażerski świata. Był też najszybszy. "Błękitną Wstęgę Atlantyku" — nagrodę dla statku, który najszybciej pokona dystans między Europą i Ameryką — miał tylko dla siebie przez całe dwadzieścia lat.
Jego ciało zostało odzyskane przez "CS Mackay-Bennett", statku do naprawy kabla należącego do spółki handlowej "Cable", zarejestrowanej w Londynie.

Ciało szefa orkiestry wyłowiono dwa tygodnie po tragedii. Wciąż miał na sobie zielony strój koncertowy i mocno przywiązany skrzypcowy futerał. Ponadto znaleziono przy nim złote pióro z grawerunkiem W.H.H., pierścień z brylantem, srebrną papierośnicę i srebrne pudełko na zapałki z dedykacją „Dla W.H.H. od pracowników Collingson. Leeds”, listy, telegram, plakietkę „Bandmaster Titanic”, niklowany zegarek, złoty łańcuszek, złotą cygaretkę, nożyczki i 16 centów w monetach. Jego uroczysty pogrzeb w dniu 18 maja 1912 roku zgromadził ponad 30 000 ludzi, którzy w uroczystej procesji odprowadzili trumnę na niewielki cmentarz w rodzinnym Colne (Anglia). Przy grobie orkiestra zagrała protestancki hymn „Być bliżej Ciebie chcę”. Podobno był on ostatnim utworem, który zespół wykonał tamtej dramatycznej nocy na morzu. Jak było naprawdę, do końca jednak nie wiadomo.

Pomnik W. Hartley na cmentarzu w Colne

Theodore Ronald Brailey
Theodore Ronald Brailey był angielskim pianistą na "RMS Titanic". Theodore Ronald Brailey, urodził się w dniu 25 października 1887 w Walthamstow (Greater London), był synem Williama "Ronald" Brailey, znanej postaci spirytualizmu w tym czasie. Studiował grę na fortepianie w szkole, a jednym z jego pierwszych zadań było grać na fortepianie w miejscowym hotelu.
W 1902 roku zaciągnął się na 12 lat do pułku Królewskich Strzelców Lancashire, w którym służył jako muzyk. Stacjonował na Barbados, ale zrezygnował przedwcześnie w 1907 roku. Po powrocie do Anglii zamieszkał w Londynie . W 1911 roku zaciągnął się, grając najpierw na "RMS Saxonia", później na parowcu "RMS Carpathia" w 1912 roku, gdzie spotkał się z francuskim wiolonczelista Rogerem Marie Bricoux. Później dołączył do "White Star Line", aby grać na "RMS Titanic". Wszedł na pokład "Titanica" w środę 10 kwietnia 1912 w Southampton w Wielkiej Brytanii. Brailey miał 24 lat, gdy zginął. Jego ciało nigdy nie zostało odnalezione.

John Frederick Preston Clarke urodzony w Chorlton w Manchesterze w Anglii, 28 lipca 1883 r. Był wcześniej członkiem orkiestry teatru "Argyle Theatre of Varieties", Birkenhead i grał również w "Liverpool Philharmonic". Jego ciało zostało odnalezione i pochowano go na cmentarzu "Mount Olivet" w Halifax 8 maja 1912 roku.

John Wesley Woodward
Uzdolniony wiolonczelista, absolwent Królewskiej Akademii Muzycznej. Usługi Woodwarda były bardzo poszukiwane jako członka zespołu, solisty i nauczyciela. Po raz pierwszy osiągnął sławę, kiedy przeniósł się do Dorset i został członkiem Orkiestry Miejskiej w Eastbourne. Później grał w "Von Leer Orchestra" w hotelu Grand w Eastbourne, a później w orkiestrze księcia Devonshire.
Jego pasją była mechanika. Konstruował silniki i inne urządzenia mechaniczne.To właśnie ta pasja skłoniła go pracy w morskiej orkiestrze. Zimowe miesiące 1911 roku spędził na pokładzie "Caronii". Pływał później na "Olympicu". Był na nim w czasie kolizji statku z "HMS Hawke" we wrześniu 1911 roku.

Percy Cornelius Taylor
Percy Cornelius Taylor (Musician) urodził się w Hackney, w Londynie, w Anglii 20 marca 1872 r. Był wiolonczelistą. W 1906 roku ożenił się. Nie znalazłam więcej informacji na jego temat.


Trio 
Restauracje "À la Carte" i "Cafe Parisien" nie należały do armatora "Titanica". Ich dyrektor  Luigi Gatti, zatrudnił personel restauracji, w tym kelnerów. Kucharze byli Francuzami. Firma" "CW & FN Black", rekrutująca muzyków starała się zatrudnić tam muzyków z kontynentalnej Europy. Te dwie restauracje w pierwszej klasie były niezwykle ekskluzywne, nawet jak na tamte czasy. Muzycy tam zatrudnieni musieli być wyjątkowo utalentowani. Grali przed najbogatszymi klientami na statku. Poza tym grali w pokoju recepcyjnym pierwszej klasy

Roger Marie Bricoux był jedynym francuskim muzykiem — wiolonczelistą na "RMS Titanic". Urodził się w dniu 1 czerwca 1891 w Cosne-sur-Loire, we Francji. Jego ojciec byl muzykiem. Gdy był małym chłopcem jego rodzina przeniosła się od Monako. Kształcił się we Włoszech. Kontynuował studia w Paryskim Konserwatorium. W tym czasie zdobył pierwszą nagrodę Konserwatorium Bolońskiego. Po ukończeniu studiów w Konserwatorium Paryskim, przeniósł się do Anglii w 1910 roku, aby dołączyć do orkiestry w "Grand Central Hotel" w Leeds . Pod koniec 1911 roku przeniósł się do Lille i grał w różnych miejscach w całym mieście. Przed dołączeniem do "Titanica", Bricoux i pianista Teodor Ronald Brailey służył razem na parowcu "RMS Carpathia".

John Law Hume ('Jock' / 'Johnny') urodził się 9 sierpnia 1890 roku w Dumfries w Szkocji. Jego ojciec, Andrew Sr., był nauczycielem muzyki i nauczał Johna grać na banjo, a następnie na skrzypcach, gdy miał 5 lat. Ukończył szkołę w 1904 roku i przez jakiś czas pracował jako urzędnik. Później zaczął pracować na statkach jako skrzypek. Pracował na kilku statkach linii "Cunard". Kapitanowie chętnie ztrudniali go na swoich statkach, bowiem był niezwykle komunikatywny. To przysporzyło mu wielu przyjaciół, którzy zaczęli go nazywać "Happy Jock Hume". Kierował zespołem.

Georges Alexandre Krins urodził się 18 marca 1889 w Paryżu, we Francji. Jego rodzina pochodziła z Belgii, a wkrótce po jego urodzeniu przenieśli tam do miasta Spa. Studiował w "Academie de Musique de Spa", następnie przeniósł się do "Conservatoire Royal de Musique" w Liege, w Belgii, gdzie studiował od 30 października 1902 aż do 1908 roku. W 1908 roku zdobył tam pierwszą nagrodę w konkurskie skrzypcowym. Jako młody człowiek chciał iść do wojska, jednak jego rodzice mieli względem niego inne plany. Zaczął pracować w sklepie swojego ojca i grał w "La Grande Symphonie, Spa" . W 1910 roku przeniósł się do Paryża, aby być pierwszym skrzypkiem w "Le Trianon Lyrique". Później przeniósł się do Londynu, gdzie grał przez dwa lata w hotelu "Ritz" do marca 1912. Krins miał 23 lata, gdy zginął. Jego ciało nigdy nie zostało odnalezione.

Jaką ostatnią melodię grano na "Titanicu"?
Czy to był protestancki hymn "Być bliżej Ciebie chcę"? Zdania na ten temat są podzielone. Pasażerowie w łodziach ratunkowych byli dość daleko od statku, a statek się zanurzał, rozpadał — był niesamowity hałas. Jaką melodię jako ostatnią grała orkiestra na "Titanicu"?
Świadkowie wymieniali trzy melodie:

— protestancki hymn "Nearer, My God, to Thee" (Być bliżej Ciebie chcę)
https://www.youtube.com/watch?v=mCEfqj9pDAI&index=24&list=RDg73kOrhAai4

— protestancki hymn "Atumn" (Jesień)
https://www.youtube.com/watch?v=nsXNjm6LsA4

— walc "Songe d'Automne" (Jesienna piosenka)
https://www.youtube.com/watch?v=g73kOrhAai4

Najczęściej mówiło się, że był to protestancki hymn "Nearer, My God, to Thee" (Być bliżej Ciebie chcę). Tylko czy tak było? Pod poniższym linkiem jest post, w którym Rebeka Maxner (muzyk i kompozytor) przedstawia szczegółową analizę na ten temat.



Czy sprawa orkiestry kiedykolwiek się wyjaśni? Według mnie chyba nie. Wiemy, że orkiestra grała po katastrofie, a kwintet Hartley'a do samego końca. Czy dołączyli do niego pozostali muzycy z Trio? Wiemy, że wszyscy zginęli. Ciała członków orkiestry: John Law Hume, Wallace Hartley, John Fredrick Preston Clarkr zostały wyłowione i zidentyfikowane i pochowane na cmentarzu w Halifaxie oraz w Anglii (Hartley).

Bohaterscy muzycy z "Titanica" przeszli do legendy. Byli na posterunku, zostali na nim aż do końca. A to, czy byli wszyscy, czy tylko jeden zespół to nie jest takie ważne.

Pomnik ku czci muzyków z RMS Titanic, Suthampton, Anglia

Ciekawostka: Na "Titanicu" wszystko miało być najwyższej klasy. Było na nim pięć fortepianów marki Steinway.

http://www.steinway.com/news/articles/rms-titanic-five-steinway-pianos-for-the-ages/#

A taką muzykę grano na "Titanicu". Orkiestry miały dla pasażerów ponad 300 pozycji do wyboru.










Bibliografia:

Geoffrey Marcus  Dziewicza podróż, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1974
D.A. Butler ― Niezatapialny. Pełna historia RMS Titanic, Wydawnictwo Magnum 1998
W. Lord — Titanic. Pamiętna noc, Agora, Wydawnictwo książkowe 2016