wtorek, 31 maja 2016

Katastrofy większe niż katastrofa "Titanica"

Wiele razy spotkałam się z informacją, że katastrofa Titanica nie była tą największą. To prawda, choć bezsprzecznie jest najsłynniejsza. Często podaje się dla jej przeciwstawienia katastrofę niemieckiego statku MS Wilhelm Gustloff, w której zginęło prawie 10000 osób. Jest to wielkie nieporozumienie. Statek ten bowiem zatonął w czasie działań wojennych. Dlatego postanowiłam przybliżyć katastrofy większe niż zatonięcie Titanica.

MV Dona Paz — 1987 rok




Prom MV Dona Paz płynął z filipińskiego portu Catbalogan do stolicy kraju — Manili. W cieśninie Tablas, prom Dona Paz zderzył się z tankowcem MT Victor, który wiózł na pokładzie 8,8 tysięcy baryłek benzyny. Po kolizji tankowiec zaczął się palić, a pożar szybko zajął prom. Paliwo rozlało się i morze stanęło w ogniu. 20 grudnia 1987 roku, około godziny 22. Dona Paz zatonął — było to dwie godziny po kolizji. Tankowiec Vector zatonął po dwóch kolejnych godzinach. Prom spłonął doszczętnie, uratowały się z niego 23 osoby, z tankowca 2 osoby. Nigdy nie poznano dokładnej liczby ofiar promu. Co najmiej 2000 osób płynęło nim nielegalnie. Podaje się, że w katastrofie zginęły 4386 osoby, w tym cała 58-osobowa załoga. Na tankowcu było 11 ofiar.

MV Kiangya — 1948 rok


MV Kiangya — pasażerski parowiec eksplodował i zatonął w ujściu rzeki Huangpu, 50 mil (80 km) na południe od Szanghaju w dniu 4 grudnia 1948 roku prawdopodobnie przez minę z czasów II wojny światowej. Dokładna liczba ofiar nie jest znana. Ocalało 700–1000 ludzi. Zginęło 2750–3920 osób.

Mont Blanc — 1917 rok

Mont Blanc był trampem, który w czasie I wojny światowej został wcielony do francuskiej marynarki jako pomocniczy transportowiec. Zbudowano go w 1899 roku w stoczni Diksona (o wyporności 3120 ton i długości 100 m).

W swoim rejsie z Nowego Jorku zawinął do portu w Halifaxu i czekał tam na uformowanie konwoju. 5 grudnia 1917 roku zarzucił kotwicę na redzie, a nazajutrz rano miał wejść do portu. W dniu 6 grudnia Mont Blanc wchodził do portu w Halifaksie. Statek był załadowany amunicją. Było to 2653 ton materiałów wybuchowych (w tym m.in. kwas pikrynowy) oraz beczkami z benzenem składowanymi na pokładzie. Na przeciwko niego wychodził z portu norweski statek Imo. Na skutek błędnych manewrów wykonywanych przez norweski statek  SS Imo (zbudowany w 1899 roku w stoczni Harland & Wolf) uderzył on w Mont Blanc. Na wskutek zderzenia snop iskier zapalił beczki z benzolem. Załoga statku w panice opuszczała kierujący się ku nadbrzeżu statek. Statek tam eksplodował. Siła wybuchu była ogromna. W obrębie kilkunastu mil zostały zniszczone wszystkie budynki. Powstałe wskutek wybuchu tsunami wyrzucało statki na brzeg. Jest to do tej pory największy wybuch przy użyciu konwencjonalnej broni na świecie. Bomba atomowa zrzucona na Hiroszimę była siedem razy silniejsza. W wyniku wybuchu statku zginęło 2000 osób, 9000 odniosło rany, w tym 6000 bardzo ciężkie.
Zniszczenia na zdjęciach
 Na stronie poświęconej tej eksplozji można zobaczyć jej siłę http://www.halifaxexplosion.org

Mont Blanc miał uczestniczyć w konwoju przez Atlantyk i dlatego skierowano go do portu w Halifaxie, aby tam poczekał na uformowanie się konwoju. Wprowadzenie takiego statku do portu bez zachowania bezpieczeństwa doprowadziło do tragedii. Dość szybko odbyła się rozprawa komisji śledczej i bardzo szybko się skończyła. Można powiedzieć, że jej ofiarą został kapitan Mont Blanca. Nikogo nie ukarano za błędne decyzje, które doprowadziły do tragedii. Tak tego nie zostawił związek francuskich kapitanów. W następnej rozprawie uznano, że winę ponoszą obaj kapitanowie statków. A po latach kapitan Mont Blanc dostał order Legii Honorowej.


SS Mount-Blanc eksploduje


Statek SS Imo wyrzucony przez tsunami, jaka powstała po eksplozji


Film, który przedstawia jak wielkie były zniszczenia w mieście Halifax. Na pierwszym zdjęciu statek MS Mont-Blanc. Wart jest oglądnięcia  (tylko na YouTube).

The Halifax Explosion



Le Joola — 2002 rok



 

MV Le Joola ― W dniu 26 września 2002 roku u wybrzeży Gambii (Senegal) przeciążony prom utracił stabilność i przewrócił się. Był sztorm, nikt nie miał szans się ewakuować, ponieważ statek poszedł na dno w ciągu zaledwie 5 minut. Statek mógł zabrać na pokład 580 osób, a było ich o wiele więcej. Przybliżona liczba ofiar śmiertelnych to 1864 osoby.

Tek Sing — 1822 rok




W 1822 roku Tek Sing (chiński statek) zatonął w cieśninie Kelesa u wybrzeży dzisiejszej Indonezji. Wpadł na rafę. Jego ładunkiem była cenna porcelana. Płynęło na nim 2000 osób (200 osób załogi i 1600 chińskich imigrantów). Z katastrofy uratowało się 200 osób, zginęło 1600. Czasami ten statek nazywa się Titanikiem Wschodu.

Następnym jest RMS Titanic z 1500 ofiarami.

Jednak zdarzyła się jeszcze jedna katastrofa, gdzie zginęło więcej osób niż na Titanicu, tylko było to na rzece. Tym statkiem była Sultana.


SS Sultana — 1865 rok



Przepełniona SS Sultana przed katastrofą
SS Sultana może być przykładem jak chciwość ludzka doprowadziła do tragedii. Statek wyruszył z Nowego Orleanu rzeką Missisipi do Saint Louis z jeńcami Unii w wojnie secesyjnej, którzy byli przetrzymywani na południu. Statek był niebywale przeciążony. Mógł on zabrać 376 osób, a było na nim 2427 ludzi. Za przewiezienie jeńców płacono bardzo dobre pieniądze. Statek miał uszkodzony jeden z kotłów, jednak nie wymieniono go, tylko prowizorycznie naprawiono, aby wypłynąć w ten rejs. Inaczej jeńców zabrałyby inne statki. Tak więc chciwość ludzka doprowadziła do tragedii. 27 kwietnia 1865 statek był niedaleko Memphis, kiedy nastąpiło rozerwanie feralnego kotła, a później wybuchły następne. Część ludzi zginęła od wybuchu, a część utonęła. Jeńcy byli tak wyczerpani niewolą, że nie byli w stanie utrzymać się na wodzie. Zginęło 1800 osób. Nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności za tę katastrofę, ani kapitan statku, jak również oficer odpowiedzialny za zakwaterowanie jeńców na tym statku.


SS Sultana w ogniu


Statki, które zatonęły w czasie działań wojennych. Dopiero w czasie II wojny światowej zatonęły statki z większą ilością ludzi niż Titanic. Największą katastrofą było zatonięcie statków Imperium Mongolskiego 100 tysięcy ofiar oraz hiszpańskiej Armady od 15 tysięcy do 20 tysięcy zabitych.

W działaniach wojennych statki idące pod eskortą (w konwoju), niezależnie od tego do kogo należą, można atakować bez ostrzeżenia. Również jeśli statek wezwany do zatrzymania nie zrobi tego lecz próbuje uciekać lub podejmuje działania obronne — także można atakować.


Wilhelm Gustlof — Niemcy — Morze Bałtyckie — 30 stycznia 1945 — 9000 zabitych

Goya — Niemcy Morze Bałtyckie — 16 kwietnia 1945 — 6000 do 6700 zabitych

Armenia — ZSRR — Morze Czarne — 7 listopada 1941— 5000 do 7000 zabitych

Cap Arcona — Niemcy — Morze Bałtyckie — 3 maja 1945 — 5000 do 7000 zabitych

Junyō Maru — Japonia — Ocean Indyjski — 18 września 1944 — 5620 zabitych

Toyama Maru — Japonia — Morze Japońskie — 29 czerwca 1944 — 5400 zabitych

Ryusei Maru — Japonia — Bali Sea — 25 lutego 1944 — 4998 zabitych

Tamatsu Maru — Japonia —Off Luzon —19 sierpnia 1944 — 4755 zabitych


Statek motorowy (MS lub M/S z ang. motor ship, MV z ang. motor vessel) — statek napędzany silnikiem spalinowym.
Parowiec — statek lub okręt o napędzie parowym, napędzany tłokową maszyną parową (SS) lub turbiną parową (TSS).

Lista katastrof morskich

czwartek, 14 kwietnia 2016

104. rocznica zatonięcia "RMS Titanic"



Początek XX wieku. Atlantyk przemierzały liniowce, a było ich wiele, bardzo wiele. Na ich czele znajdowała się sławna "Mauretania", zdobywczyni "Błękitnej wstęgi Atlantyku". Rywalizowały  ze sobą dwie największe linie oceaniczne – "Cunard", do którego należała "Mauretania" i "White Star Line". Co należało zrobić, aby pokonać "Cunarda"? Trzeba było wybudować większe i bardziej luksusowe statki. Tak pojawił się w "White Star Line" pomysł budowy statków klasy olimpijskiej. Miały to być trzy siostrzane statki o nazwach również olimpijskich: "Olympic", "Titanic", "Gigantic". W 1911 roku pierwszy z nich wyruszył na morze. Był to "Olympic". Nie mógł on prześcignąć "Mauretanii" pod względem szybkości, ale prześcignął ją swoją wielkością – był największym statkiem świata, no i najbardziej luksusowym.

W 1909 roku ruszyła budowa następnego olimpijskiego statku – "Titanica". Budowała go również stocznia "Harland & Wolff" w Belfaście. Nowy statek był trochę większy od "Olympica". Dokonano w nim zmian, najważniejsza z nich to przykrycie jednego z pokładów spacerowych zadaszeniem. 2 kwietnia 1912 roku "Titanic" wyruszył z Belfastu, a 3 kwietnia przybył do Southampton w Anglii, gdzie został do wypłynięcia.



10 kwietnia 1912 roku wyruszył w swój dziewiczy rejs do Nowego Jorku. Zawinął do portów w Cherbourgu (Francja), Queenstown (obecnie Cobt) w Irlandii, a później przed nim był już tylko Atlantyk. 14 kwietnia 1912 roku przed północą uderzył w górę lodową, a po godzinie drugiej 15 kwietnia 1912 roku zatonął. Życie straciło 1500 osób, uratowało się 700, które parowiec "Carpathia" przywiózł do Nowego Jorku. Gdy wieść o katastrofie "Titanica" doszła do armatora statku – firmy "White Star Line", wynajęła ona cztery holowniki, które wyruszyły na poszukiwanie ciał rozbitków. Po zawinięciu "Carpathii" do Nowego Jorku komisja Senatu USA badała katastrofę "Titanica", a później zrobiła to brytyjska komisja Izby Handlu.



Minęły 73. lata. Oceanograf Robert Ballard odkrył na dnie Atlantyku wrak "Titanica".



Katastrofa "Titanica" nie była największą katastrofą morską w dziejach ludzkości. Bywały o wiele większe, choć dotyczyły one przeważnie działań wojennych. W największej z nich zginęło sto tysięcy ludzi (XIII wiek). W czasach pokoju katastrofa "Titanica" jest na piątym miejscu pod względem ilości ofiar, jeśli chodzi o katastrofy na morzu. Jeśli uwzględnimy rzeki to zajmie ona szóste miejsce. Największa z katastrof morskich zdarzyła się całkiem niedawno, bo w latach osiemdziesiątych XX wieku, gdzie na wskutek pożaru na statku "Dona Paz" życie straciło ponad 4 tysiące osób.

Dlaczego katastrofa "Titanica" była i jest najbardziej znaną katastrofą wszech czasów? Wydaje mi się, że złożyły się na to jej dramatyzm i długość jej trwania.

"Titanic" tonął 2 godziny i 40 minut (inna wersja mówi o 2 godzinach i 20 minutach). To bardzo długo . Weźmy inne katastrofy. Siostrzany statek "Titanica", ten który został zbudowany po nim ze zmienioną nazwą na "Britannica" nie miał okazji, aby być liniowcem. Skierowano go do działań wojennych, został statkiem szpitalnym.  W swoim czwartym rejsie wpadł na minę na morzu Egejskim i zatonął po 55 minutach. Inne statki tonęły po kilku, kilkunastu minutach. W tamtych czasach ilość łodzi ratunkowych zależała od tonażu statków. Tylko ówczesne przepisy przeoczyły powstawanie takich olbrzymich jednostek jak "Titanic". Według obowiązujących przepisów "Titanic" miał o cztery łodzie ponad obowiązującą go normę. A poza tym łodzie ratunkowe miały służyć w wypadku katastrofy do przewożenia ludzi na inne statki. W tamtych czasach w ciągu doby na północnym Atlantyku przebywało do czterystu statków. Zakładano, że parę z nich na pewno znajdzie się blisko tonącej jednostki i będą przyjmować rozbitków. Może warto tutaj przytoczyć opinię świadka dwóch katastrof, jakie udało mu się przeżyć. Katastrofę "Titanica" i liniowca "Empress of Ireland", który w 1914 roku zatonął po ośmiu minutach. Był on palaczem na obu tych statkach. Uważał, że katastrofa "Titanica" była bardziej dramatyczna przez długość jej trwania.

Na początku niewiele osób na "Titanicu" wiedziało co tak naprawdę się stało i jakie są konsekwencje uderzenia statku w górę lodową. Dlatego też opuszczano niezapełnione łodzie ratunkowe. Chyba można powiedzieć, że załoga robiła co mogła, a kapitan popadł na początku w "psychiczny paraliż". Emocje pasażerów ewoluowały od niefrasobliwego, czy też zabawowego (rzucanie w siebie kawałkami lodu z góry lodowej, które oderwały się i spadły na pokład) do późniejszego zdenerwowania, przerażenia, paniki i grozy. Najmniej osób uratowało się z trzeciej klasy. A przyczyną tego było… zdrowie pasażerów statku. Chyba każdy oglądał film Jamesa Camerona "Titanic". Tam pokazana jest scena badania włosów pasażerów trzeciej klasy przed wejściem na pokład. Nie dziwię się reżyserowi, że zmienił rzeczywiste badanie. Bo ta scena z rozczesywaniem włosów jest dla każdego zrozumiała. Natomiast ta z rzeczywistości? Widz nie wiedziałby o co  tym wszystkim chodzi (poza lekarzami). Statki pływające do Stanów Zjednoczonych obowiązywały restrykcyjne przepisy emigracyjne, a wśród nich było badanie oczu pasażerów, czy nie cierpią oni na trachomę (bardzo zaraźliwa choroba oczu prowadząca do ślepoty). Osoba mająca taką chorobę nie była wpuszczana do Stanów Zjednoczonych. Dlatego w projektowaniu statków przewidziano jak najmniej przejść z trzeciej klasy do innych klas, aby uniknąć ewentualnego zarażenia pasażerów tą zaraźliwą chorobą.

Wszyscy ludzie na "Titanicu" mieli nadzieję. Czekali na pojawienie się jakiegoś statku. I taki statek zobaczyli (a raczej jego światła), który przepływał niedaleko "Titanica". Wypuszczono race, nadawano sygnały lampą, jednak statek nie odezwał się. Odpłynął. Pasażerowie wiedzieli jak wiele jednostek pływa po Atlantyku i to, że "Titanic" ma radio, czyli może połączyć się z innymi statkami. Dlatego mogli mieć nadzieję, że inny statek dowie się o ich tragedii i przypłynie im na pomoc. Tak się jednak nie stało. W miarę upływu czasu nadzieja gasła, zostało im czekanie na pewną śmierć, było to okropne, czekanie na nieuchronny koniec.



Pod tym dramatem ogółu ludzi na statku mamy jeszcze dramaty poszczególnych osób. Rozdzielane były rodziny, bo najpierw do szalup ładowane były kobiety i dzieci. Ta zasada była bezwzględnie stosowana przez jednego oficera, natomiast drugi oficer , który kierował opuszczaniem szalup, gdy nie było kobiet i dzieci dopełniał je oczekującymi mężczyznami. Niektóre z kobiet nie chciały opuszczać swoich mężów i zostały razem z nimi na zawsze. Symbolem tego zachowania była para państwa Straussów.



Pod pokładem pracowali mechanicy. To grupa osób, o której się najmniej pisze, a to właśnie im zawdzięczało się to, że "Titanic" utrzymał się tak długo na powierzchni. A na pokładzie grała orkiestra. Grająca orkiestra miała zapobiec panice na statku. I tak ci muzycy grali aż do samego końca.




Katastrofa "Titanica" jest bardzo dobrze udokumentowana. Komisja senatu USA prowadziła swoje dochodzenie, następnie drugie śledztwo prowadziła Brytyjska Izba Handlu. Komisja amerykańska prowadziła dochodzenie dlatego, że statek był amerykańską własnością. "White Star Line" należała do koncernu JP Morgana, znanego amerykańskiego finansisty.

A tak pisał o tej historii reżyser filmowego "Titanica" – James Cameron:

"Dzisiaj, po osiemdziesięciu pięciu latach, "Titanic" wciąż pobudza naszą wyobraźnię, bo jego historia jest jak wielka powieść, która zdarzyła się naprawdę. Nikt nie mógłby jej lepiej napisać… przeciwstawienie biednych i bogatych, role płci zachowane aż do śmierci ("kobiety pierwsze"), stoicyzm i szlachetność minionej ery, wspaniałość ogromnego statku porównywalna jedynie do szaleństwa ludzi, którzy zapadli wraz z nim w ciemność. A ponad wszystko pouczenie: życie jest niepewne, przyszłość jest niewiadomą… to co niemożliwe, jest możliwe."



Historia "Titanica stała się legendą. Jak w każdej legendzie występują w niej postacie, których nie było, tak jak nowe zdarzenia.


Ten pies to nowofunland. Zdjęcie zrobione w 1915 roku. Jedną z tych legend jest historia psa o imieniu Rigel. O niej można przeczytać na stronie: http://www.williammurdoch.net/articles_09_Murdochs_herioc_dog_Rigel.html