środa, 15 kwietnia 2026

114. rocznica zatonięcia "RMS Titanic"

Dziewiczy rejs „Titanica” zakończyła katastrofa. O tym fakcie każdy słyszał. Uratowało się 700 osób, zginęło 1500. Nie można ustalić dokładnych danych, więc przyjmuje się uogólnienia. Kto oglądał film „Titanic” to wie, że główny bohater Jack Dawson wchodzi na statek mając bilet na inne nazwisko. Takich i innych przypadków było więcej.

„Titanic” był drugim statkiem z olimpijskiej trójki. Przed nim pływał „Olympic”, a po nim miał być „Gigantic”. Na Atlantyku było bardzo dużo statków, bowiem była to epoka przed kursowaniem samolotów. W przewozach pasażerskich najważniejsze były dwie firmy: „Cunard” i „White Star Line”. Do tej ostatniej należał „Titanic”. Statki firmy „Cunard” były szybsze, zdobywały trofeum „Błękitnej Wstęgi Atlantyku”. Firma „White Star Line” postanowiła pokonać konkurenta wielkością statku i przepychem. Tak narodził się pomysł siostrzanych statków olimpijskiej trójki.

Olympic

Titanic


„Titanic” był drugim statkiem i bardzo podobnym do „Olympica”. Z zewnątrz „Titanica” od „Olympica” odróżnia częściowe zabudowanie pokładu spacerowego. Często można zobaczyć „Olympica” na różnych filmach dokumentalnych gdzie zmienia się w „Titanika”. A łatwo je odróżnić po pokładach spacerowych. Jedynym filmem, na którym można zobaczyć „Titanica” jest parominutowy film pokazujący go w budowie.

„Titanic” wypłynął w swój dziewiczy rejs 10 kwietnia 1912 roku, zatonął 15 kwietnia 1912 roku. Przeszedł do legendy. Dlaczego tak się stało? Zatonęło wiele statków, w niektórych katastrofach zginęło więcej ludzi, a jednak ta katastrofa wciąż budzi zainteresowanie. Wydaje mi się, że jest jedna odpowiedź. Niesamowity dramatyzm tej katastrofy oraz czas. Dwie godziny czterdzieści minut, tyle trwała agonia statku. Inne statki tonęły po kilkunastu, kilkudziesięciu minutach. Tak długi czas utrzymywania się na powierzchni zawdzięcza bohaterskiej załodze maszynowej, która poniosła największe straty. 

Bloger Ywzan Zeb napisał o katastrofie wiersz Statek marzeń. Myślę, że warto go dzisiaj przytoczyć.

Różni nad tą tragedią deliberowali, drobne błędy tropili, szukali skandali, prowadzili badania, pisali legendy, jest przeto ta historia znana prawie wszędy [...]

Statek marzeń
W suchym doku w Belfaście powstaje Gigantic,
Razem ze swymi braćmi podbije Atlantyk.
Są najwięksi podówczas, stalowe trojaczki
We flocie białej gwiazdy wożą ludzi, paczki.
Spójrzmy na jego braci, gigantów na parę.
Olympic był najstarszy, on wszystkim dał miarę.
Wcielenie wszystkich życzeń, jak o nim mówiono,
Lecz nie wszedł do legendy, bo on nie zatonął.
A oto jest legenda, na cumie w Southampton
Czeka na wyjście z portu. – Jeszcze tylko tamto
Na pokładzie się znajdzie. Zdążymy, don't panic. –
Wita statku kapitan. – Oto jest Titanic.

Statek cztery kominy wyciąga do nieba,
W tym jeden dla prestiżu, widać, tak już trzeba.
Nieobeznan z techniką, niechętny do badań
Widzi dużo kominów pasażer, więc wsiada.
Lecz nie tylko iluzje i nie tylko triki,
Do konstrukcji użyto najnowszej techniki.
Trzy potężne maszyny w napędzie olbrzyma:
Dwa silniki tłokowe i jedna turbina.
Te silniki największe są w swoim rodzaju,
większych nie zbudowano. Nigdy, w żadnym kraju.
– Ale dość o maszynach, chodźmy na pokłady
pasażerskie. Kabiny oraz promenady
godne królów są niemal. Jeszcze czas, don't panic. –
nie spieszy się kapitan – piękny jest Titanic.

Osiem pięter na statku zajmują kajuty,
tam prócz apartamentów inne też atuty:
fryzjer, łaźnia siłownia i bajeczne schody,
oraz kryta pływalnia, chociaż wokół wody.
Że są również jadalnie, rzecz to oczywista,
mniej, że każdą kabinę inny szył artysta.
Jest tedy apartament w stylu imperialnym,
jest styl renesansowy, jest Królowej Anny...
Wyposażenie klasy pierwszej uzupełnia
Dla fotoamatorów zbudowana ciemnia.
Jeśli kogo nie skuszą te wszystkie frykasy,
Może zająć kajutę drugiej, trzeciej klasy.
– Dla każdego kabinę znajdziemy, don't panic. –
Gwarantuje kapitan – wielki jest Titanic.

Statek nadto posiada wodoszczelne grodzie,
nie dadzą one wedrzeć się do środka wodzie,
Nawet jeśli z szesnastu przedziałów aż cztery
zatopione zostaną, nie skończy kariery
statek. – Niezatapialny praktycznie, don't panic –
Zapewnia nas kapitan – taki jest Titanic.

Załadunek skończony, podróżni w komplecie,
dźwięk syreny oznajmia w morskim alfabecie:
statek podróż zaczyna, w pierwszy rejs wychodzi.
Holowniki ruszają, jedna z mniejszych łodzi
prądem wody porwana zerwała się z cumy
i niewiele zabrakło, by zebrane tłumy
zobaczyły jak tytan, kolejnego wtorku
nie doczekawszy, byłby stanął w „Nowym Jorku”.
– Zagrożenie minęło, bez obaw, don't panic –
Uspokaja kapitan. Rusza w rejs Titanic.

Jeszcze w Cherbourg i Queenstown, jak zaplanowano,
transatlantyk przystaje, a w drugi dzień rano
w pełne morze wychodzi. – Do celu podróży
tydzień, licząc pobieżnie. Niech Wam statek służy,
zanim port nowojorski ujrzycie, don't panic –
Informuje kapitan. Na morzu Titanic.

„Rzut oka na kalendarz: jest kwiecień czternasty,
po tysiąc dziewięćsetnym rok pański dwunasty.
Czwarty dzień przemierzamy Atlantyku wody,
Ocean jest spokojny, mimo niepogody.
Leniwe popołudnie, czas przyjemnie mija,
ja dziennik uzupełniam, do burt noc dobija.
– Dobrej nocy, widzimy się rano, don't panic – 
Schodzi z mostka kapitan. Idzie spać Titanic”

– Na wprost góra lodowa! – Z bocianiego gniazda,
niedługo przed północą, przy świecących gwiazdach,
na mostek kapitański taka wieść dociera,
ale pierwszy oficer bezradny jest teraz.
Mimo szybkiej reakcji brakło szczęścia łuta,
od alarmu do kraksy nie mija minuta.
Uderzenie wyrwało szczeliny w kadłubie,
statek wody nabiera, w kotłowni już chlupie.
– Niechaj zagra orkiestra. Podróżni don't panic –
Nakazuje kapitan. Zatonie Titanic.

Dwie godziny na wodzie unosił się jeszcze,
potem kolos, wydając odgłosy złowieszcze,
wpół się złamał. Utonął. Dziób, a za nim rufa
na dno poszły. Siedmiuset ocalonych czuwa
dwie kolejne godziny, zmarznięci, w apatii,
na przybycie płynącej na pomoc Carpathii.
Podejmując rozbitków – Żyjecie, don't panic – 
Mówi inny kapitan. Na dnie już Titanic.

Tysiąc pięćset ze sobą na skutek tych zdarzeń
zabrał ofiar w głębiny tytan, statek marzeń,
a przecież konstruktorzy mówili – don't panic –
bo był niezatapialny praktycznie Titanic.

Różni nad tą tragedią deliberowali,
drobne błędy tropili, szukali skandali,
prowadzili badania, pisali legendy,
jest przeto ta historia znana prawie wszędy,
toteż listę wykrytych błędów i wypaczeń,
jeśli kto jest ciekawy, łatwo znajdzie raczej.
Ale dzieje tytana na dnie się nie kończą,
więc autor do relacji zdanie swoje włącza:
Zbudowany z przepychem, wielki, że O Boże!
Któż jednak po stuleciu odpowiedzieć może:
Wrak, który wiek z okładem na dnie leży cichy,
jest ofiarą żywiołu czy pomnikiem pychy,
czy znów – Niezatapialny praktycznie, don't panic –
powie jakiś kapitan – jest nowy Titanic.




czwartek, 25 grudnia 2025

 


Zdrowych i pogodnych 
Świąt Bożego Narodzenia
oraz wszystkiego najlepszego w Nowym Roku

niedziela, 20 kwietnia 2025

piątek, 11 kwietnia 2025

113. rocznica zatonięcia RMS "Titanic"

Co oznacza RMS? To "Royal Mail Steamer", czyli "Parowiec Poczty Królewskiej". A według radosnej twórczości w podpowiedziach: co oznacza słowo "Titanic" czytamy: 

Rdzeń słowa titan pochodzi z mitologii greckiej. Tytani byli rasą potężnych bóstw. Przymiotnik titanic może teraz odnosić się do wszystkiego, co jest niezwykle duże lub silne. Titanic to nazwa słynnego statku wycieczkowego, który zatonął w 1912 roku po zderzeniu z górą lodową na Oceanie Atlantyckim.

Niby wszystko dobrze, tylko ten "statek wycieczkowy". Jest rok 1912 i aby dostać się na inny kontynent nie można było skorzystać z rejsowych samolotów, bo takich wtedy nie było. Trzeba było wsiąść na statek i tym statkiem przeprawić się przez ocean. Takie statki nazywano liniowcami, bo płynęły według rozkładu. A te, które pokonywały ocean to były transatlantyki. Takim liniowcem był "Titanic", który oprócz pasażerów przewoził również pocztę. Na początku XX wieku było wiele liniowców pokonujących Atlantyk. Ktoś policzył, że w ciągu doby na Atlantyku było około 400 takich statków. Z tym wiąże się pośrednio ilość łodzi ratunkowych na statkach. Miały one służyć do przewozu ludzi z uszkodzonego statku do tego sprawnego, bo taki powinien się znaleźć niedaleko. 

Armatorzy toczyli swoistą walkę o przywództwo swoich flot na Atlantyku. "White Star line" toczyła walkę z firmą "Cunard". Do tej ostatniej należały statki, które najszybciej pokonywały Atlantyk zdobywając trofeum "Błękitnej wstęgi Atlantyku". "White Star Line" w tej walce postawiła na luksus i narodził się pomysł wybudowania największych i najbardziej luksusowych statków. Była to trójka olimpijska o nazwach: "Olympic", "Titanic", "Gigantic". "Olympic" wzbudził powszechny zachwyt jako największy statek na świecie i najbardziej luksusowy. Następnie wybudowano "Titanica", który był kopią poprzedniego, jednak uwzględniono w nim, pewne zmiany. Najbardziej widoczną jest częściowe zadaszenie pokładu. Trzeci statek przemianowany po katastrofie "Titanika" na "Britannic" różni się od poprzednich ilością łodzi ratunkowych co odróżnia go od poprzedników. 

"Titanic" 10 kwietnia 1912 roku wyrusza w swój dziewiczy rejs z Southampton w Wielkiej Brytanii do Nowego Jorku. Przed nim pięć dni rejsu. Statkiem dowodzi kapitan Smith, najbardziej doświadczony kapitan firmy "White Star Line". Miał być to jego ostatni rejs, po nim miał przejść na emeryturę. W bocianim gnieździe czuwają specjalni obserwatorzy, również radio na statku jest obsługiwane przez całą dobę przez operatorów. Radio w tamtych czasach było nowinką techniczną, które posiadało niewiele statków. Statek w tamtych czasach był bardzo nowoczesny i spełniał wszystkie normy bezpieczeństwa. Nic nie zapowiada nadchodzącej tragedii. A jednak się wydarzyła w nocy z 14 na 15 kwietnia. Z 1500 osób przeżyło zaledwie 700. Nie jest możliwe dokładne ustalenie tych liczb, dlatego takie uogólnienie.

Do katastrofy "Titanica" przyczynił się niesamowity splot nieszczęśliwych zdarzeń. Nie pomogło ani doświadczenie kapitana, ani doświadczeni obserwatorzy na bocianim gnieździe, ani nowoczesna konstrukcja statku. Do uratowania pasażerów przyczyniło się zamontowanie na statku radia. Na ratunek rozbitkom ruszyła "Carpathia" i uratowała 700 osób.

Na "Titaniku" płynęło wielu wpływowych i bardzo bogatych osób. Podkreśla się, że statek miał być niezatapialny. Tylko to słowo 'niezatapialny' zaczęło żyć swoim życiem po katastrofie, słowo 'praktycznie' znikło. Dramatyzm tej katastrofy, bo tonięcie statku trwało prawie trzy godziny, słynni pasażerowie na pokładzie nowoczesnego na tamte lata statku oraz liczba ofiar zszokowała cały świat. Ta katastrofa nauczyła ludzi, aby nie wierzyć bezkrytycznie w cuda techniki. Zawsze może się zdarzyć nieprawdopodobny splot negatywnych okoliczności, na który nie mamy wpływu i zdarzy się tragedia.

Po katastrofie powołano dwie komisje śledcze do zbadania przyczyn zatonięcia statku. Dzięki działaniom tych komisji zmieniono przepisy bezpieczeństwa na morzu, co skutkowało między innymi zmianę ilości łodzi ratunkowych na statkach oraz patroli lodowych, które miały monitorować przemieszczanie się gór lodowych.

piątek, 20 grudnia 2024

Życzenia

 


Wesołych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia
oraz
wszystkiego najlepszego w Nowym Roku
życzy
leoparda

poniedziałek, 15 kwietnia 2024

112.rocznica zatonięcia "RMS Titanic"


Ponad sto lat temu zatonął największy statek tamtych czasów. Odbywał swój dziewiczy rejs. Przewoził wielu znanych ludzi. Tym bardziej ta katastrofa była szokująca, że zginęło w niej 1500. osób , w tym wielu znanych i wpływowych ludzi. Mówiło się, że statek był niezatapialny i nie powinien był zatonąć. Tylko, że ktoś opuścił słowo "praktycznie" przy słowie "niezatapialny" i wyszło jak zwykle.

Wyobraźmy sobie, że obecnie powstają największe wycieczkowce na świecie. Będą najbardziej luksusowe i nazywać będą się "Olympic", "Titanic" i "Gigantic". Pierwszy z nich pływa po morzu i budzi zachwyt swoją wielkością i luksusem. Drugi z nich czeka na wykończenie i niedługo wyjdzie w morze. Wydaje mi się, że przesadzono z reklamą. Bo były to siostrzane statki czyli wyglądały prawie identycznie. "Olympic" wzbudził zachwyt, następny z nich czyli 'Titanic" tylko trochę się od niego różnił, najbardziej było to widać w zadaszeniu pokładu 'Titanica". Gdyby nie jego katastrofa to pamiętalibyśmy go tylko jako jeden ze statków olimpijskiej trójki.


"Titanic" jako statek miał wyjątkowego pecha. Niektórzy z członków jego załogi mówili wprost o jakiejś złej energii emanującej z tego statku. Statek był zbudowany bardzo solidnie i nowocześnie jak budowano jednostki w tamtych czasach. Spełniał wszystkie normy bezpieczeństwa.

Ostatnio oglądałam na Facebooku krótki filmik na temat katastrofy "Titanica". Dobrze, że była możliwość komentowania tego postu, bowiem jeden z komentujących wytknął błędy autorowi publikującemu ten post. Wiele osób podnosiło fakt posiadania niedostatecznej ilości łodzi ratunkowych na statku. Tylko, że według ówczesnych przepisów ilość była zadowalająca (po katastrofie przepisy były zweryfikowane). Na Atlantyku było niesamowite zagęszczenie statków i w razie jakiejkolwiek katastrofy przynajmniej kilka z nich powinno się znaleźć w jego pobliżu. "Titanic" miał pecha. Najbliżej niego w momencie katastrofy znalazł się "Californian". Dalszy pech prześladował "Titanika". Pole lodowe koło statku 'Californian" i "Titanica". Wyłączone radio na noc na statku "Californian". Sygnały świetlne wysyłane z "Titanica" mylnie zostały zinterpretowane na statku "Californian".

Góra lodowa została zauważona zbyt późno przez obserwatorów na bocianim gnieździe. Firma "White Star Line", do której należał "Titanic" zatrudniała najlepszych obserwatorów. Na innych statkach nie było takich stanowisk. Według historyka Tim Maltina przyczyną tego było bardzo rzadkie zjawisko w tamtych stronach. Była nim fatamorgana. Najlepsi obserwatorzy nie mogli zauważyć wcześniej góry lodowej.

"Titanic" tonął dwie godziny czterdzieści minut. Taki długi czas odchodzenia zawdzięczał bohaterskiej załodze maszynowej, która swój heroizm przypłaciła życiem.

Uratowało się z katastrofy siedemset osób. Paradoksalnie ta katastrofa uratowała o wiele więcej ludzi. Nie można w tym wypadku operować liczbami, jednak zmiana przepisów dotycząca bezpieczeństwa statków spowodowała zwiększenie łodzi ratunkowych na statkach. Siostrzany statek "Titanica"  "Gigantic"przemianowany póżniej na "Britannic" posiadał wystarczającą ilość łodzi ratunkowych. Powołanie lodowych patroli pozwoliło na monitorowanie gór lodowych na Atlantyku.

Katastrofa "Titanica" pokazała, że nie należy niezachwianie wierzyć w moc technologii. To powinno być przestrogą dla nas wszystkich.

piątek, 14 kwietnia 2023

111. rocznica katastrofy "RMS Titanic"

W 1898 roku Morgan Robertson wydał powieść o wielkim transatlantyku pod tytułem "Futility lub The Wreck of the Titan". Ten transatlantyk był o wiele większy niż pływające wtedy statki. Na tym statku płynęło wielu wpływowych i bogatych pasażerów i ten statek zatonął w czasie zimnej kwietniowej nocy podczas zderzenia się z górą lodową. Na jego pokładzie było trzy tysiące osób, uratowało się tylko trzynaście. Podobno sam autor mówił, że do napisania tej książki skłoniła go wizja jaką miał podczas grypy z bardzo wysoką gorączką. Zobaczył w niej katastrofę statku, którą później opisał. Opis statku, jego dane techniczne są bardzo podobne do "Titanica". Tylko katastrofa "Tytana" nastąpiła w czasie jego trzeciego rejsu, a "Titanica" w czasie pierwszego. 

Ta książka to raczej historia nieszczęśliwego marynarza z tego statku  niż opis feralnego rejsu tego statku. Poniżej pierwsze wydanie tej książki.


Wiele osób doświadczyło wizji czy przeczuć co do dziewiczego rejsu "Titanica". Występowało w nich przeczucie katastrofy tego statku. Jednak ta książka jest jej najbardziej nieprawdopodobną wizją.

Tak opisuje statek "Tytan" autor:

"Był największym statkiem na wodzie i najwspanialszym z dzieł człowieka. W jego budowę i konserwację zaangażowano wszelkie nauki, rzemiosła i zawody znane cywilizacji. Na jego mostku służyli oficerowie, którzy nie dość że stanowili elitę Królewskiej Marynarki Wojennej, to przeszli jeszcze wymagające testy ze wszystkich nauk dotyczących wiatrów, fal, prądów i geografii mórz. Byli nie tylko marynarzami, ale także naukowcami. Te same standardy zawodowe dotyczyły także załogi maszynowni, a obsługa z działu hotelowego równała się z obsługą hotelu pierwszej klasy. Dwie orkiestry dęte i dwie tradycyjne oraz grupa teatralna zabawiały pasażerów podczas dnia."

Tutaj mamy wiele zbieżności między "Tytanem" a "Titanikiem", choć technologicznie lepsze od niego  były statki konkurencji czyli "Cunarda", które współpracowały z brytyjską admiralicją. Dlatego "Titanic" nie mógł być rywalem w stosunku do ich statków w zdobyciu trofeum "Błękitnej Wstęgi Atlantyku" dla najszybszego statku. Jednak "Titanic" przyćmiewał inne statki swoim luksusem. Kapitan "Titanica" był doświadczonym i docenianym oficerem. Na "Titanicu" była jedna orkiestra składająca się z dwóch zespołów. Nie było w nich instrumentów dętych tylko smyczkowe oraz fortepian. Na "Titanicu" nie było grup teatralnych. Nie było też dansingów. Na pewno najważniejszym wydarzeniem towarzyskim w pierwszej klasie była kolacja, którą spożywano we wieczorowych strojach.

"Miał osiemset stóp długości, siedemdziesiąt pięć tysięcy koni mechanicznych i na morzu, w czasie próby, osiągnął prędkość dwudziestu pięciu węzłów względem dna, mierząc się z nieprzewidzianymi wiatrami, falami i prądami. Krótko mówiąc, był on pływającym miastem -- zawierającym w stalowych ścianach wszystko, co powinno zminimalizować ryzyko i dyskomfort podróży przez Atlantyk -- wszystko, co sprawia, że życie jest przyjemne. Niezatapialny, niezniszczalny zawierał tylko tyle szalup ratunkowych, ile wymagało prawo. Było ich w sumie dwadzieścia cztery -- każda szczelnie przykryta i solidnie przywiązana do mocowań na górnym pokładzie. Mogły pomieścić pięciuset ludzi. Nie znalazły się na nim żadne niepotrzebne, nieporęczne tratwy ratunkowe, ale dlatego że wymagało tego prawo."

"Titanic" miał 882 ft (stóp) 9 in (cali) czyli 268,99 metrów, a "Tytan" 800 ft (stóp) czyli 243,84 metrów. "Titanic" miał dwa silniki parowe o mocy 15000 KM każdy i turbinę o mocy 16000 KM. 

Niezatapialny. O "Titanicu" też tak pisano. Jednak ani armator statku "White Star Line", ani stocznia "Harland & Wolff", która go zbudowała nigdy nie użyły tego przymiotnika w jego opisie. Firma "Stone & Lloyd", która wyprodukowała grodzie wodoszczelne zakomunikowała, że użycie grodzi powoduje to, że statek staje się praktycznie niezatapialny.  Musimy pamiętać, że od 1911 roku pływała siostrzana jednostka "Titanica " RMS "Olympic" i trzeba było zareklamować nowy statek i tak "praktycznie niezatapialny" stało się hasłem reklamowym "Titanica". A później jakoś pominięto słowo "praktycznie" i "Titanic" stał się niezatapialny.

Przepisy, jakie obowiązywały ówczesne statki powstały w 1894 roku. Wymagały one, aby statki mające powyżej 10000 ton miały 16 łodzi ratunkowych oraz pewną liczbę tratw. Tylko w tamtym czasie, kiedy ustanawanio owe przepisy największy z pływających liniowców miał 12000 ton. W 1912 roku nadal one obowiązywały. Tak też wystawiono "Titanicowi" świadectwo do zabierania więcej niż 3500 osób. Na "Titanicu" znalazało się 16 drewnianych łodzi i 4 cztery składane łodzie Engelhardta. Na pokładzie szalupowym było szesnaście łodzi ratunkowych oraz cztery składane. Łodzie ratunkowe drewniane miały numery od 1 do 16.  Wszystkie one mogły pomieścić 1178 osób. A "Tytan" miał ich 24 na 500 osób, czyli po 20 lub 21 osób w każdej.

"Z mostku, z maszynowni i tuzina miejsc na jego pokładzie można było zamknąć dziewięćdziesiąt dwoje drzwi do dziewiętnastu wodoszczelnych komór i to w ciągu pół minuty, poprzez obrócenie dźwigni. Te drzwi zamknęłyby się także automatycznie w obecności wody. Z dziewięcioma zalanymi komorami statek nadal utrzymywałby się na powierzchni wody, a że żaden znany wypadek morski nie mógłby zapełnić ich aż tyle, parowiec "Tytan" uznawano za niezatapialny."

"Titanic" miał 16 komór wodoszczelnych i z 4 zalanymi komorami utrzymałby się na powierzchni.

"Z racji jego absolutnej wyższości nad innymi okrętami, przedsiębiorstwo statków parowych ogłosiło, iż na "Tytanie" będzie używana zasada nawigacji, którą uznawali już niektórzy kapitanowie, lecz otwarcie jej nie przestrzegali. Zasada ta oznaczała że będzie płynąć z pełną prędkością niezależnie od tego, czy jest mgła, sztorm czy ładna pogoda. W wypadku zderzenia czołowego z górą lodową -- jedynym pływającym obiektem, którego nie mógł pokonać -- jego dziób zostałby wciśnięty do środka niezależnie od prędkości, a głębokość wgniecenia byłaby zaledwie o kilka stóp większa w wypadku pełnej mocy. Najwyżej trzy komory zostałyby zalane -- co nie miało znaczenia, gdyż można by bezpiecznie zalać ich jeszcze sześć."

W tamtych czasach za najważniejszą zaletę liniowca uważało się punktualność. Dlatego liniowce przeważnie poruszały się z maksymalną prędkością nie licząc się z bezpieczeństwem Nigdy nie stwierdzono, że za zaginięciem różnych statków stoją te wielkie liniowce.

Co by było gdyby "Titanic" uderzył dziobem w górę lodową możemy tylko się domyślać. Mimo tego, że katastrofa "Titanica" jest dobrze udokumentowaną katastrofą, bo badały ją dwie niezależne od siebie komisje: amerykańska i brytyjska to nadal wychodzą na jaw nowe fakty. Warto tutaj wspomnieć o Timie Maltinie, brytyjskim historyku, który odkrył możliwość wystąpienia w rejonie katastrofy "Titanica" zjawiska fatamorgany, które mogło doprowadzić do samej katastrofy i braku pomocy ze strony najbliższego statku.

"Trzy śruby zaczęły się kręcić, a gigant, z wibrującym wstrząsem, który przebiegł przez cały jego ogromny kadłub, wyruszył powoli na morze."

"Titanic" też posiadał trzy śruby.

"Na pokładzie marynarze wciągnęli trójkątne żagle na maszt, by dodać ich napęd do mocy niszczyciela rekordów."

"Titanic" nie posiadał żagli.

Opis katastrofy "Tytana"

"Lód -- krzyknął obserwator -- lód przed nami. Tuż pod dziobem!  Starszy oficer pobiegł na śródokręcie, a kapitan, który pozostał na mostku, rzucił się do telegrafu maszynowni i tym razem dźwignia została przestawiona. Jednak w ciągu pięciu sekund dziób Tytana zaczął unosić się w powietrze, a po obu stronach można było ujrzeć, przez mgłę, pola lodu, które wznosiły się o setki stóp, wprost na jego trasie. Ale Tytan uderzył w niski brzeg, możliwe że uformowany poprzez niedawne odwrócenie góry lodowej, a z kilem przecinającym lód niczym stalowy dziób lodołamacza i jego ogromnej wadze spoczywającej na zęzie od strony sterburty, wzniósł się ponad morze, coraz wyżej i wyżej - aż do chwili, gdy śruby w rufie były w połowie wysunięte ponad powierzchnię wody - wtedy, trafiając na łagodne, spiralne wzniesienie w lodzie pod dziobem od strony bakburty, przechylił się i opadł na sterburtę. Śruby mocujące dwunastu bojlerów i trzech trzycylindrowych silników sprzężonych, nie zaprojektowane, aby utrzymywać takie ciężary na pionowo ustawionej podłodze, pękły, a poprzez labirynt drabin, krat, a także przednich i tylnych grodzi, przeleciały te gigantyczne masy stali i żelaza, przebijając boki ścian statku, nawet tam gdzie były one wspierane litym, wytrzymałym lodem; i zapełniły maszynownie i kotłownie wrzącą parą, która sprowadziła szybką lecz bolesną śmierć wszystkim stu ludziom służącym w dziale maszynowym. Pośród ryku uciekającej pary i szumu, który przypominał nieco pszczeli, lecz stworzonego przez niemal trzy tysiące ludzkich głosów, uniesionych w pełnych cierpienia krzykach i wołaniach z wewnątrz zaciskających się nań ścian, a także i gwizdu powietrza uciekającego poprzez setki otwartych iluminatorów wyciskanego wskutek wody wchodzącej do środka poprzez pogniecioną i rozszczepioną sterburtę, Tytan poruszał się powoli do tyłu i wylądował w wodzie, gdzie dryfował nisko zanurzony na boku - umierające monstrum, jęczące w wyniku śmiertelnej rany. Lite, przypominające piramidę spiętrzenie lodu, od strony sterburty, gdy parowiec wznosił się, a które wystawało blisko koło górnego, czyli łodziowego, pokładu, kiedy spadał, zaczepiło po kolei o każdą parę żurawików na sterburcie, wyginając i wyłamując je, miażdżąc szalupy i wyłamując talie i liny mocujące, aż w końcu, kiedy statek zaczął już przewracać się, dołożył na szczyt szczątek porozrzucanych przed i wokół niego górną część i powyłamywane podpory mostku."

Po katastrofie "Titanica" książka zyskała wielką popularność. W 1912 roku Robertson opublikował drugą wersję książki nieco zmieniając jej treść, aby bardziej upodobnić opisaną historię do katastrofy "Titanica". Powyższe cytaty są z drugiego wydania tej książki. 

Link do ciekawostek o tych wydaniach [tutaj]

W nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku zatonął "RMS Titanic". Zginęło siedemset osób, uratowało się tysiąc pięćset. Na "Tytanie" uratowało się tylko trzynaście osób, dwa tysiące dziewięćset osiemdziesiąt siedem poniosło śmierć. Obie katastrofy zdarzyły się w kwietniu i ich przyczyną była góra lodowa.

Niesamowity przypadek? Chyba tak nie było. Historia zna wiele przypadków przewidywania różnych zdarzeń. Może Morgan Robertson był taką osobą. Oprócz noweli, w której mamy katastrofę "Tytana" są jeszcze dwie, a w nich opisuje zjawiska, które można wyjaśnić kilkadziesiąt lat później. 

Można sobie zadać pytanie czy jakaś przepowiednia zmieniłaby bieg historii? Wydaje mi się, że nie. Po prostu nie bierze się tego na poważnie.


piątek, 7 kwietnia 2023

życzenia wielkanocne

Wesołych Świąt Wielkanocnych,

pokoju ducha, wiary w Boga i w Ludzi.

Umiejętności dostrzegania piękna tego świata

i oczywiście wiary w Siebie i swoje możliwości.

życzy

leoparda




czwartek, 14 kwietnia 2022

110. rocznica zatonięcia "RMS Titanic"

Sto dziesięć lat temu zatonął "Titanic". Ponieważ mamy za granicą wojnę, przyszła mi taka refleksja, że statki są jakimś symbolem rozpoczęcia działań wojennych. 
Gdyby łódź podwodna Cesarstwa Niemieckiego nie zatopiła transatlantyku "Lusitania" to być może Stany Zjednoczone nie włączyłyby się do I wojny światowej. Wtedy, na "Lusitanii"  7 maja 1915 roku zginęło 1198 osób, w tym 128 Amerykanów. Statek zatonął w 18 minut.

UWAGA ! PODRÓŻNYM zamierzającym wyruszyć w rejs atlantycki przypomina się, że między Niemcami i ich sojusznikami a Wielką Brytanią i jej sojusznikami istnieje stan wojny; że strefa wojny obejmuje wody przylegające do Wysp Brytyjskich; że zgodnie z formalnym zawiadomieniem wydanym przez cesarski rząd niemiecki statki pływające pod banderą Wielkiej Brytanii lub któregokolwiek z jej sojuszników podlegają zniszczeniu na tych wodach oraz że podróżni żeglujący w strefie działań wojennych na statkach Wielkiej Brytanii lub jej sojusznicy robią to na własne ryzyko. CESARSKA AMBASADA NIEMIEC W Waszyngtonie, 22 kwietnia 1915 r.
"Lusitania" wyruszyła z Nowego Jorku 1 maja 1915 r. w drodze powrotnej do Liverpoolu z 1959 osobami na pokładzie. Oprócz 694 załogi przewoziła 1265 pasażerów, głównie obywateli brytyjskich, a także dużą liczbę Kanadyjczyków i 139 Amerykanów. Na Lusitanii zginęło 128 Amerykanów.

Przyczyną włączenia się Stanów Zjednoczonych do II wojny światowej był atak Japończyków na amerykańską bazę w Pearl Harbor 7 grudnia 1941 roku. W ciągu jednego dnia zginęło w amerykańskiej bazie wojskowej 2335 żołnierzy i marynarzy oraz 68 cywilów. Zatopiono lub uszkodzono 8 pancerników, 3 krążowniki, 4 niszczyciele i 6 innych jednostek.

A w Polsce 1 września 1939 roku, o godz. 4:45 nad ranem niemiecki pancernik "Schleswig-Holstein" otworzył ogień na Westerplatte  gdzie mieściła się polska składnica amunicji z oddziałem wartowniczym. No i zaczęła się II wojna światowa.

Tak samo 24 lutego 2022 roku w pierwszy dzień agresji Rosji na Ukrainę do akcji przystąpił rosyjski krążownik "Moskwa" i nakazał poddanie się ukraińskim żołnierzom stacjonujących na wyspie węży. A teraz czytam, że statek został zbombardowany.

Nienawidzę wojen. Po co one wybuchają? Uważam, że powoduje to chęć zysku. Dla jednych są to ziemie, dla innych pieniądze, dla innych sława. A to, że giną w nich ludzie to nic dla atakujących nie znaczy.

Wracam do "Titanica". W tamtych czasach morskie przewozy transatlantyckie przynosiły wielkie zyski firmom przewozowym. Liniowce musiały być luksusowe i jak najszybciej pokonywać Atlantyk. Czyli prędkość z jaką poruszał się "Titanic" była w tamtych czasach normalną sprawą. Dzisiaj dla nas jest to niezrozumiałe. Tak samo niezrozumiałe jest dla nas to, że na tak wielkim statku zabrakło łodzi ratunkowych dla wszystkich. Ktoś wymyślił przepisy dla o wiele mniejszych statków i nikt  nie zwrócił uwagę na tę niedorzeczność, gdy statki stały się olbrzymie. Nasuwa mi się pytanie odnośnie tych dwóch spraw. Co było ważniejsze? Bezpieczeństwo ludzi czy zysk? Okazało się, że zysk. Tak też 14 kwietnia 1912 roku "Titanic" szybko przemierzał bardzo zimne wody Atlantyku na spotkanie ze swoim przeznaczeniem w postaci góry lodowej. Przetrwał prawie trzy godziny dzięki bohaterskiej pracy załogi maszynowni. A później o godzinie 2:20 nastąpił koniec, statek zatonął. Ocaleli rozbitkowie czekali na ratunek, który niebawem nadszedł. Po katastrofie armator "Titanica" wysłał statki na poszukiwanie ciał ofiar. Znaleziono 328 ciał, 119 z nich pochowano na morzu, pozostałych pochowano na cmentarzu w Halifaxie. Wśród nich jest J.Dawson. 

Słowa Winstona Churchilla z 1940 roku skierowane do pilotów RAF "Nigdy tak wielu nie zawdzieczalo tak wiele tak niewielu" możemy odnieść też do tych, którzy oddali swoje życie w katastrofie "Titanica". Bo to dzięki nim zdecydowanie poprawiło się bezpieczeństwo na morzu.


środa, 22 grudnia 2021

Życzenia

 Zdrowych, pogodnych Świąt Bożego Narodzenia oraz powrotu do normalności w Nowym Roku

życzy

leoparda



poniedziałek, 20 grudnia 2021

Moje książki o "RMS Titanic"

Postanowiłam napisać króciutko o książkach jakie posiadam.

Pierwsza z nich to "Dziewicza podróż". Autor Geoffrey Marcus. Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1974.


Zaczynając moją przygodę z "Titanikiem" dowiedziałam się, że najlepszą książką o statku jest "Niezatapialny. Pełna historia RMS Titanic" (autor Daniel Allen Butler). Niestety, ta książka była nieosiągalna. Dlatego kupiłam "Dziewiczą podróż". Format kieszonkowy, miękka oprawa, stron 323. To bardzo ciekawa pozycja, nawet uwzględniając to, że została wydana tak dawno i nie ma w niej najnowszych wiadomości.

"RMS Titanic"
Książka w języku angielskim, bogato ilustrowana.


"RMS Titanic"
Książka w języku angielskim, przydatna przy składaniu modelu statku.


Dwie pozycje, które dostałam. Są to broszury.


Ta ma 82 strony. Bardzo dużo fotografii, skany z "The Daily Mirror" dotyczące katastrofy "Titanika".


A ta ma 54 strony. To publikacja, która została wydana z okazji wystawy "Titanic" w Polsce.

"Titanic. Pamiętna noc". Autor: Walter Lord. Wydawnictwo Agora, Warszawa 2016



To tak naprawdę książka o ostatniej nocy pewnego miasteczka. "Titanic" był równie wielki i równie gęsto zaludniony Nie da się opowiedzieć wszystkiego, co wydarzyło się tamtej nocy.

Tak zaczynają się podziękowania autora, które mogą być króciutkim opisem książki. Książka liczy 287 stron. Na jej podstawie powstał w 1958 roku przejmujący film pod polskim tytułem "SOS Titanic".

"Titanic" Jamesa Camerona



Ta książka to album w dużym rozmiarze mający 180 stron. Pozycja obowiązkowa dla miłośników filmu, dla innych może być bardzo ciekawa.

"Titanic". Recepcja Katastrofy w prasie polskiej (1912) Autor: Krzysztof Stępnik. Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2012




Książka opisuje jak katastrofa "Titanika" była relacjonowana przez polską prasę w 1912 roku.

Autor zaznacza, że nie interesuje go rekonstrukcja wydarzeń, a jedynie jak płynęła i kształtowała się informacja na ten temat w dziennikach i jak była przez autorów i redaktorów opracowywana w tygodnikach i miesięcznikach.

Dwa numery miesięcznika "Modelarza". Numer 12/2012 i 1/2013 gdzie znajdują się plany "RMS Titanic"



Papierowy model "Titanica" w skali 1:450


środa, 14 kwietnia 2021

109. rocznica zatonięcia "RMS Titanic"

15 kwietnia 1912 roku zatonął największy ówcześnie statek "RMS Titanic". Początek XX wieku zadziwiał ludzi wielkimi możliwościami techniki. Tak zadziwiał, że prawie odurzał ich swoją mocą. Ta druga rewolucja przemysłowa z przełomów wieku XIX i XX wieku wyrobiła w ludziach przekonanie, że mogą zapanować nad siłami natury, a to okazało się błędnym mniemaniem co najwybitniej pokazuje katastrofa "Titanica".

Na początku XX wieku komunikację między Europą, a Ameryką zapewniały statki. Było tych liniowców bardzo wiele na Atlantyku. Przewóz pasażerów przez Atlantyk był bardzo dochodowym interesem. Dwa najważniejsze towarzystwa okrętowe walczyły o dominację w atlantyckich przewozach. Był to "Cunard" mający w swojej flocie statek "Mauretania" dzierżący od siedmiu lat trofeum "Błękitnej wstęgi Atlantyku" dla najszybszego statku oraz "White Star Line" do której należał "Titanic".

"White Star Line" nie mogła pokonać konkurenta szybkością, więc postawiła na luksus w podróży. Tak też narodził się projekt zbudowania trzech statków z "klasy olimpijskiej". Był to "Olympic", "Titanic" i "Gigantic". Pierwszego zbudowano "Olympica" i w 1911 roku rozpoczął swoją służbę na morzu. Był największym pływającym statkiem na morzu i budził powszechny zachwyt swoim luksusem. Siostrzana jednostka jaką był "Titanic" została zmodernizowana w stosunku do "Olympica" na skutek sugestii pływających tym statkiem pasażerów. Zewnętrznie statki były prawie identyczne. Różniło je to, że dwie piąte pokładu spacerowego w dziobowej części "Titanica" pokryto stalowo-szklanym dachem. To też było sugestią pasażerów.

Ponizej: "Olympic", "Titanic" oraz "Britannic", czyli dawny "Gigantic" w barwach szpitalnych 

W kwietniu 1912 roku "Titanic" miał ruszyć w swój dziewiczy rejs. Nie było olbrzymiej reklamy jak w przypadku "Olympica". Nie nakręcono żadnego filmu z "Titanikiem", poza jednym kilku minutowym jak był w budowie. Te wszystkie filmy dokumentalne, które są prezentowane przedstawiają "Olympica". Wypłynięcie nowego statku w dziewiczy rejs było dla mieszkańców Southampton zawsze wielkim wydarzeniem, ale poza tym co mogło przykuć uwagę prasy? Statek był minimalnie większy od "Olympica", trochę zmieniony, jednak to nie było nic medialnego. Można powiedzieć, że w sprawę wmieszał się złośliwy chochlik, który pominął jedno słowo, a mianowicie "praktycznie" i zamiast "praktycznie niezatapialny" statek stał się "niezatapialnym".

Opinia publiczna uważała statek za niezatapialny. Jednak ani White Star Line, ani stocznia Harland & Wolff nigdy nie użyły tego przymiotnika w opisie statku. Prawdopodobnie opinię tę rozpowszechniała firma Stone & Lloyd, która wyprodukowała grodzie wodoszczelne zamontowane na statku. Zakomunikowała ona, iż użycie jej grodzi powoduje, że statek staje się praktycznie niezatapialny. Opinia publiczna podchwyciła to hasło, pomijając przysłówek praktycznie. Tak oto statek został okrzyknięty niezatapialnym. Tak naprawdę tylko wąska, kilkuosobowa grupa konstruktorów statku z Thomasem Andrewsem na czele wiedziała że statek w rzeczywistości może zatonąć. Sam Thomas Andrews podkreślał że ryzyko zatonięcia istnieje ale tylko: czysto teoretyczne. Nigdy jednak nie stwierdził że Titanic jest niezatapialny. Ostatecznie slogan Praktycznie niezatapialny stał się hasłem reklamowym Titanica.
(http://pl.wikipedia.org/wiki/RMS_Titanic)

Wydaje mi się, że "White Star Line" mogła być zadowolona z takiego pominięcia, bowiem zapewniało to statkowi  i firmie reklamę.

Mówi się, że przyczyną katastrof jest splot wielu okoliczności. W przypadku katastrofy "Titanica" to się sprawdziło. "Titanic" miał wypłynąć w swój dziewiczy rejs w kwietniu 1912 roku. Był statkiem z napędem parowym, a do jej uzyskania potrzeba było węgla. A górnicy zastrajkowali i węgiel musiano ściągnąć szybko z zapasów dla innych statków. No i węgiel zapalił się w jednej z ładowni statku. Przy wyjściu z portu w Southampton ruch mas wody wywołany przez "Titanica" doprowadził do zerwania z mocujących cum liniowiec "New York" i statek odpływał od nadbrzeża. Jego rufa minęła rufę "Titanica" w odległości kilku cali. W Queenstown (Cork) w Irlandii gdzie statek stał na redzie i czekał na podpływające do burty tendry z pasażerami jeden z palaczy urządził sobie żart wychylając swoją głowę z czwartego komina. Czwarty komin służył do wentylacji, jednak o tym nie wiedziano. Ukazanie się umorusanego palacza poczytano za zły znak. Takich znaków było o wiele więcej.

Kapitanem "Titanica" został Edward Smith wieloletni kapitan różnych statków "White Star Line". Był uważany za wzór kapitana liniowca. Świetny fachowiec, był lubiany przez oficerów, niższą załogę i uwielbiany przez pasażerów. Jednak ten świetny fachowiec w prowadzeniu statku spowodował wiele zamieszania przed wypłynięciem "Titanica". Zażądał, aby starszym oficerem został H.T. Wilde z którym pływał gdy był kapitanem "Olympica". To doprowadziło do dalszych przetasowań w składzie oficerów i oficer odpowiedzialny za lornetki opuścił statek zapomniawszy poinstruować swojego następcę gdzie one się znajdują.

Kapitanowi Smithowi zarzuca się, że dowiedziawszy się o górach lodowych nic nie zrobił. A to nie jest prawdą, bo zmienił kurs na południe. A prędkość statku w tamtych czasach była sprawą nadrzędną w każdych warunkach atmosferycznych. Tak więc "Titanic" płynął po Atlantyku i napotkał na swojej drodze w nocy z 14 na 15 kwietnia górę lodową. Jak to możliwe, że jej nie zauważono? To właśnie jest bardzo dziwne. "White Star Line" zatrudniła do obserwacji na bocianim gnieździe specjalnych marynarzy. Zauważyli górę lodową kiedy było już za późno na wykonanie manewru tak wielkiego statku, aby uniknąć zderzenia z górą. Przyjęło się uważać, że ci specjalnie wyszkoleni marynarze nie mogli jej zauważyć, bowiem była to tzw. niebieska góra lodowa, czyli góra po wykonaniu przez nią fikołka.

Brytyjski historyk i pasjonat "Titanica" Tim Maltin ma inną teorię na ten temat. Uważa on, że przyczyną niedostrzeżenia góry lodowej przez obserwatorów było zjawisko fatamorgany. 14 kwietnia 1912 roku wszyscy zauważyli, że w ciągu paru godzin temperatura bardzo się obniżyła, o kilkanaście stopni. Zrobiło się bardzo zimno, było około zera stopni C. Nie było zupełnie wiatru, powietrze było wyjątkowo przejrzyste, gwiazdy migotały niezwykle intensywnie.  Takie warunki mogły doprowadzić do powstania mirażu (fatamorgany). Wtedy obiekty wydają się większe niż w rzeczywistości, pojawia się fałszywy horyzont i dziwna mgła nad prawdziwym horyzontem. Obserwatorzy na bocianim gnieździe Titanica mówili o takiej dziwnej mgle nad horyzontem. 

"Titanic" miał radiostację co w tamtych czasach było nowością na statkach. Przy niej bez przerwy czuwało dwóch operatorów. Statek "Californian", który miał również radiostację, a znajdował się najbliżej tonącego "Titanica" miał jednego radiooperatora i ten po prostu wieczorem poszedł spać. Wystrzelone rakiety i sygnały lampowe nadawane z "Titanica" również zostały niewłaściwie odebrane przez załogę "Californiana".

Odkrycie, jakiego dokonał Tim Maltin wiele tłumaczy z tych dziwnych zjawisk tej nocy z 14 na 15 kwietnia  1912 roku na pokładzie "Titanica" i "Californiana". Kapitan "Californiana" Stanley Lord mówił, że była to bardzo dziwna noc, nie było widać horyzontu. Stanowczo zaprzeczał przez całe swoje życie, że widział "Titanica", twierdził, że był to mały parowiec. Zeznania, jakich udzielili oficerowie "Californiana" różnią się między sobą, tak jakby przebywali w tym czasie na różnych statkach. Niektórzy widzieli spadające gwiazdy, inni widzieli rakiety. Oba statki nadawały do siebie przy pomocy lampy Morse. A te znaki nie docierały do adresatów. Gdyby nie to zjawisko, obserwatorzy mogli dostrzec wcześniej górę lodową i "Titanic" mógłby ją wyminąć. Gdyby nawet coś się stało ze statkiem, to Californian dostrzegłby sygnały o pomocy nadawany z "Titanica".
 


Zwodnicza mgła nad horyzontem

Góra lodowa zakryta przez zwodniczą mgłę

Szalup ratunkowych na "Titanicu" było za mało. W myśl ówczesnych przepisów było ich ponad miarę. Tylko, że te przepisy stworzono kiedy statki były o wiele mniejsze. Poza tym przy takim zagęszczeniu statków na Atlantyku szalupy ratunkowe miały służyć do przetransportowaniu pasażerów z uszkodzonego statku na inny statek. Przepisy, jakie obowiązywały ówczesne statki powstały w 1894 roku. Wymagały one, aby statki mające powyżej 10000 ton miały 16 łodzi ratunkowych oraz pewną liczbę tratw. Tylko w tamtym czasie, kiedy ustanawianio owe przepisy największy z pływających liniowców miał 12000 ton. W 1912 roku nadal one obowiązywały. Tak też wystawiono Titanicowi świadectwo do zabierania więcej niż 3500 osób.

Na pokładzie Titanica znalazło się 16 drewnianych łodzi i 4 cztery składane łodzie Engelhardta. Na pokładzie szalupowym było szesnaście łodzi ratunkowych oraz cztery składane. Łodzie ratunkowe drewniane miały numery od 1 do 16. Parzyste umieszczono na prawej burcie, a nieparzyste na lewej burcie. Pod szalupami nr 1 i nr 2 umieszczono składane łodzie C i D. Łodzie składane A i B umieszczono dnem do góry na dachach kwater oficerskich przed pierwszym kominem statku. Mogły one pomieścić 1178 osób.


W dniu 14 kwietnia 1912 roku o godzinie 23:40 uderzył w górę lodową, a po 2 godzinach i 40 minutach zatonął. Siedmiuset rozbitków uratował statek "Carpathia", który ruszył na ratunek, później zmienił swój kurs, aby ich dowieźć do Nowego Jorku.

Został pod wodą, na środku Atlantyku, prawie cztery kilometry pod jego powierzchnią. Wraz z nim zostało prawie 1500 osób. "Titanic" tonął 2 godziny i 40 minut (inna wersja mówi o 2 godzinach i 20 minutach). To bardzo długo. Weźmy inne katastrofy. Siostrzany statek "Titanica", "Gigantic", który został zbudowany po nim ze zmienioną nazwą na "Britannica" nie miał okazji, aby być liniowcem. Skierowano go do działań wojennych, został statkiem szpitalnym. W swoim czwartym rejsie wpadł na minę na morzu Egejskim i zatonął po 55 minutach. Inne statki tonęły po kilku, kilkunastu minutach.

Najmniej osób uratowało się z trzeciej klasy. A przyczyną tego było… zdrowie pasażerów statku. Chyba każdy oglądał film Jamesa Camerona "Titanic". Tam pokazana jest scena badania włosów pasażerów trzeciej klasy przed wejściem na pokład. Nie dziwię się reżyserowi, że zmienił rzeczywiste badanie. Bo ta scena z rozczesywaniem włosów jest dla każdego zrozumiała. Natomiast ta z rzeczywistości? Widz nie wiedziałby o co  w tym wszystkim chodzi (poza lekarzami). Statki pływające do Stanów Zjednoczonych obowiązywały restrykcyjne przepisy emigracyjne, a wśród nich było badanie oczu pasażerów, czy nie cierpią oni na trachomę (bardzo zaraźliwa choroba oczu prowadząca do ślepoty). Osoba mająca taką chorobę nie była wpuszczana do Stanów Zjednoczonych. Dlatego w projektowaniu statków przewidziano jak najmniej przejść z trzeciej klasy do innych klas, aby uniknąć ewentualnego zarażenia pasażerów tą zaraźliwą chorobą. A to się zemściło przy ewakuacji osób ze statku.


Dwa dni po katastrofie jako pierwszy z czterech statków wyrusza na poszukiwanie ciał "CS Mackay-Bennet". Te statki wyławiają z wody 328 ciał, na ląd przywożą ich 210. Trzeciego maja następuje ich pogrzebanie na cmentarzu w Halifaksie w Kanadzie.

Nagrobek Joseph Dawsona. To nie Jack Dawson z filmu. Joseph pracował w kotłowni statku, miał 23 lata.
Badaniem przyczyn i odpowiedzialności za katastrofę podejmuje się komisja amerykańska Senatu i brytyjska Izby Handlu. Ta ostatnia jest sędzią we własnej sprawie. A wrak statku spoczywa na głębokości prawie czterech kilometrów. Nie wyjaśniono wielu spraw, bo nie było dostępu do wraku. Dopiero 1 września 1985 roku odkrywa go Robert Ballard. Nie zabiera ani jednej rzeczy z wraku, co czyniłoby go jego właścicielem. Po latach można powiedzieć, że źle się stało. Ballard uznał wrak statku cmentarzem i dlatego nic z niego nie zabrał z szacunku dla ofiar pozostałych na statku. Inni jednak tak nie myśleli. W 1987 roku spółka "Premier Exhibitions Inc"wydobyła prawie 2000 przedmiotów z wraku. Później  przekształciła się ona w spółkę "RMS Titanic". Tej spółce w 1994 roku przyznano prawa do eksploatacji rzeczy z wraku "Titanica", podtrzymano to wyrokiem z 2006 roku. Uzasadniano to tym, że statek był amerykańską własnością, a wyrok obowiązuje podmioty amerykańskie. Tak też spółka "RMS Titanic" w amerykańskim sądzie uzyskała prawo do wraku "Titanica" i jego zawartości. W 2012 roku wystawiła ona na sprzedaż 5500 przedmiotów wydobytych z "Titanica".

W dziewidziesiątych latach XX wieku UNESCO rozpoczęło pracę o ochronie podwodnego dziedzictwa kulturowego. Pierwszy kompletny akt prawa międzynarodowego w zakresie ochrony podwodnego dziedzictwa kulturowego. Uchwalona przez UNESCO podczas 31. sesji w Paryżu w 2001 roku, weszła w życie z dniem 2 stycznia 2009 roku. Tej konwencji nie podpisała Wielka Brytania ani Stany Zjednoczone. To do kogo obecnie należy "Titanic"? Do spółki "RMS Titanic"? Według prawa USA tak. A czy inne kraje obowiązuje to prawo? Czy "Titanic" należy do nas wszystkich jak chce UNESCO? Konwencja genewska z 1949 roku mówi o poszanowaniu szczątek osób zmarłych w wyniku działań wojennych. Nakłada ona obowiązek utrzymywania grobów i opieki nad nimi. Jednak "Titanic" nie spełnia takich kryteriów, bowiem katastrofa nie nastąpiła w czasie działań wojennych. Wiele osób sprzeciwia się eksploracji wraku "Titanica" traktując go jako wielką mogiłę. Wydaje mi się, że należałoby tak zrobić. Tylko na to są potrzebne odpowiednie przepisy.

Jak widać do katastrofy "Titanica" przyczynił się splot niefortunnych zdarzeń oraz przestarzałe przepisy dotyczące bezpieczeństwa na morzu.

Katastrofa "Titanica" wstrząsnęła ludźmi na całym świecie. W Stanach Zjednoczonych opuszczono flagi do połowy masztów, bowiem statek był własnością amerykańskiej spółki. Do jej wyjaśnienia powołano senacką komisję, w Wielkiej Brytanii następną. Po jej ustaleniach zmieniono przepisy bezpieczeństwa na morzu i wprowadzono patrole lodowe monitorujące góry lodowe. Paradoksalnie mówi się, że dzięki katastrofie "Titanica" uratowano wiele osób.

piątek, 2 kwietnia 2021

życzenia Wielkanocne

Wszystkim internetowym wędrowcom szukającym wiadomości o tym pięknym statku i fascynujących historii ludzi nim płynących życzę wiary, nadziei, zdrowia i zakończenia pandemii.

Aby Święta Wielkiej Nocy
były wzorem duchowego wzbogacenia i umocnienia
dającego radość, pokój i nadzieję.

 
Wszelkiej pomyślności życzy leoparda





wtorek, 14 kwietnia 2020

108. rocznica zatonięcia "Titanica"

W XIX i pierwszej połowie XX wieku komunikację między Europą a Ameryką zapewniały statki. Dawniej nazywano je okrętami. Towarzystwa okrętowe z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji konkurowały między sobą. Brytyjskie linie żeglugowe również walczyły między sobą o pasażerów. Były to "White Star Line" i "Cunard". Do tej pierwszej należał "Titanic", a do Cunarda "Mauretania", która była najszybszym transatlantykiem i zdobywczynią trofeum Błękitnej wstęgi Atlantyku od 1907 roku.

"White Star Line" postanowiła pokonać "Cunarda" budową nowych, luksusowych i o wiele większych statków. Tak narodził się projekt liniowców klasy olimpijskiej. Pierwszym z tej trójki był "Olympic", drugim "Titanic", trzecim "Gigantic", któremu po katastrofie "Titanica" zmieniono nazwę na "Britannic". Te statki miały prawie takie same wymiary, ale Titanic był trochę większy od "Olimpica", "Gigantic" był trochę większy od "Titanica"."Olympic" dziewiczy rejs rozpoczął w dniu 14 czerwca 1911 z Southampton (przez Cherbourg i Queenstown) wpływając do Nowego Jorku w dniu 21 czerwca 1911 roku. Dziewiczym rejsem dowodził kapitan Edward Smith (był kapitanem "Titanica"). Statek pływał do 1935 roku, później został zezłomowany.

"Olympic"

"Britannic" zwodowany został 26 lutego 1914 roku. Po wybuchu I wojny światowej przejęło go wojsko i został statkiem – szpitalem o nazwie "HMHS (His Majesty Hospital Ship) Britannic". W dziewiczy rejs popłynął 23 grudnia 1915 roku z Liverpool do Neapolu. W czasie swojego szóstego rejsu zatonął. Ten rejs zaczął się 12 listopada 1916 roku. "HMHS Britannic" wypłynął z Southampton do Lemnos. W dniu 21 listopada był na morzu Egejskim koło wyspy Kea. O ósmej rano wpadł na minę i po 55 minutach zatonął. Uratowało się 1036 osób, zginęło 30 osób.

"Britannic"


"Titanic" był według mnie najpiękniejszym statkiem wybudowanym przez człowieka (pomijam żaglowce, bowiem ich uroda jest nie do pobicia). Bardzo trafnie na ten temat napisał forumowicz Manfred.

Był idealnym połączeniem potężnego liniowca i lekkiej, zwiewnej sylwetki jachtu. Coś pięknego. 
http://www.statekmarzen.fora.pl/titanic-ogolnie,3/titanic-vs-olympic-aparycja,604-15.html#28042



Dziewiczy rejs "Titanica" zplanowano na luty 1912 roku. Musiano go przesunąć ze względu na kolizję jaką miał "Olympic". Na statku dokonano zmian w porównaniu z "Olympikiem". Jedna jest bardzo widoczna. Dwie piąte pokładu spacerowego w dziobowej części pokryto stalowo-szklanym dachem.

2 kwietnia 1912 roku Titanic był już gotowy i wyruszył w morze, gdzie był poddany próbom.  Nadzór nad nimi sprawował dyrektor techniczny stoczni Thomas Andrews.

10 kwietnia 1912 roku "Titanic" wyruszył z Southampton (Anglia) w swój dziewiczy rejs do Nowego Jorku. Nie dopłynął, zatonął. Agonia Titanica trwała ponad dwie godziny. O godzinie 23:40 nastąpiło zderzenie z górą lodową w dniu 14 kwietnia 1912 roku. O godzinie 2:20 statek zatonął w dniu 15 kwietnia 1912 roku. Była to straszna katastrofa, największa w tamtych czasach. 



Do tej pory katastrofa "Titanica" porusza wiele osób. Dlaczego?  Czy to ze względu na liczbę ofiar? Nie, po tej katastrofie były inne również wielkie. Pięć lat później statek "Mont Blanc" wybuchł w porcie w Halifax. Wybuch był straszny,  do czasów wybuchu bomby atomowej szacowany jako największy. Zginęło dwa tysiące osób, a  dziewięć tysięcy zostało rannych (dokładnych danych podobno nie ma).  W 1915 roku "Lisutania" pływająca w czasie wojny jako cywilny statek pasażerki została trafiona torpedą niemieckiego U-boota. Szybki przechył statku uniemożliwił zwodowanie większości szalup. "Lusitania" zatonęła z 1198 pasażerami w ciągu 18 minut. Największą wojenną katastrofą było zatonięcie statku "MS Wilhelm Gustloff"  dnia 30 stycznia 1945 (około 9600 ofiar, ocalało tylko 996 osób). W tamtych latach były jeszcze inne wojenne katastrofy, gdzie zginęło wiele osób: MS Goya (około 6800 osób), MS Steuben (około 4900 osób), "SS Cap Arcona" (około 4300 osób) oraz "SS Thielbek" (około 2800 osób). Największą katastrofą w czasach pokoju (w 1987 roku) była katastrofa promu "Dona Paz", którym podróżowało 4750 osób, a uratowało się jedynie 23 ludzi (dane są przybliżone).
Katastrofa "Titanica" była niezwykle dramatyczna. Trwała długo, bowiem prawie trzy godziny. Tak pisze o tym reżyser filmu "Titanic" James Cameron:
Po tym jak statek uderza w górę lodową – tłumaczy Cameron – pasażerowie przechodzą przez wszystkie stadia śmierci: strach, niedowierzanie, złość, rozpacz i wreszcie akceptację. W ciągu dwóch godzin i czterdziestu minut na pokładzie tego statku rozgrywa się całe spektrum ludzkich zachowań.
Katastrofa "Titanica" zachwiała wiarę ludzi w potęgę techniki. Na pewno przyczyniła się do poprawy bezpieczeństwa na morzu. Niech będzie ona dla nas nieustającą przestrogą, że ludzie nie są wszechmocni. Teraz przeżywamy w globalnym zakresie tę niemoc.

Statki wokół "Titanica"

Pasażerom na "Titaniku" brakowało łodzi ratunkowych. Brakowało ich ze względu na przestrzałe przepisy. Dyrektor techniczny stoczni Thomas Andrews próbował przeforsować większą ilość łodzi ratunkowych, jednak "White Star Line" na to się nie zgodziła. Na Atlantyku było bardzo dużo statków i w razie ewentualnej katastrofy miały przyjść z pomocą. A łodzie ratunkowe miały służyć do przewożenia pasażerów z jednego statku na drugi. Jednak dzięki wielu niesprzyjającym okolicznościom tak się nie stało. A jak to się skończyło wszyscy wiemy.